fbpx

Co zrobić, gdy za cel postawiliśmy sobie naukę języka niemieckiego, ale czasu wcale nam nie przybyło? Jak znaleźć ten czas mimo napiętego grafiku? Na te pytania odpowie dzisiaj Marta, która postanowiła podzielić się swoją historią i pokazać Ci, że jeśli czegoś bardzo chcemy, to możemy to osiągnąć.

Napięty grafik – poziom: bardzo

Siedziała przy biurku na drewnianym krześle. Otaczał ją mrok. Źródłem światła była nocna lampka i ekran laptopa, który przyciemniła, bo jej oczy nie dawały już rady. Źródłem trwogi była natomiast tarcza zegara wskazująca 1:30 w nocy. W domu panowała całkowita cisza, wszyscy już spali. Jedynym docierającym do niej dźwiękiem były krople deszczu uderzające o szyby i parapet. Postanowiła pobudzić mózg ulubioną muzyką. Kawa już nie pomagała, poza tym dawno wystygła, ileż można jej wypić? Niedługo będzie w organizmie więcej kofeiny jak krwi. Niebawem pozostaną jej 3 godziny snu, ale cóż, jutro kolejne zajęcia…

Czyż to nie brzmi jak efekt prokrastynacji? Albo marnego zarządzania czasem? Niestety, napięty grafik nie rozepnie się sam, ani też nie nakładamy go na pięty, aby ulżyć sobie w funkcjonowaniu.

Jak można się domyśleć, dźwięk budzika w sobotę o 6:30 rano boli. Niczym sztylet zadaje ciosy rozespanym uszom, niemogącym się otworzyć oczom i kompletnie zbuntowanemu mózgowi, który wydaje się tworzyć okop, przewidując bieg wydarzeń nadchodzącego dnia. Co gorsze, na dworze jest zimno. Chlapa. Leje. Wieje. Jak niektórzy mówią „cuchnie mokrym psem”… być może to te niesprzątane kupki, drodzy właściciele?

Tak oto wyglądało kilka moich sobót z kursu odbywającego się na przestrzeni 3 lat. Zauważając, co się dzieje kiedy nie czuwam nad planowaniem czasu na naukę, postanowiłam działać! Toż to walka o efektywność i nie czarujmy się – zainwestowane pieniądze. Studiując, będąc w związku na odległość, później pisząc i broniąc magisterkę, a także organizując własny ślub oraz wesele, uczęszczałam na kurs języka niemieckiego, który rzecz jasna sama sobie opłacałam ze stypendium naukowego. Do szkoły językowej dojeżdżałam komunikacją miejską. Podróż zajmowała mi godzinę w jedną stronę. My tu gadu gadu, a Niemcy pod lasem. Grzech marnować tyle czasu! Dlatego w tym miejscu pojawia się pierwsza metoda: najczęściej przeznaczałam czas podróży wszelakiej (również do narzeczonego – hasztag związek na odległość) na powtórkę słówek i reguł. Najłatwiej wchodziły mi do głowy pojęcia rozpisane w formie tabeli: w jednej kolumnie zwrot po niemiecku, w drugiej tłumaczenie. Dodatkowo pamięć wspierało układanie zdań z nowo poznanymi słowami/zwrotami czy tworzenie krótkich historyjek.

Z tej racji, że kurs był intensywny i trwał ponad 3 godziny, w drodze powrotnej do domu dawałam mózgowi odpocząć. Swoją drogą jestem ciekawa, czy spotkałaś się z Faktem Piekielnie Irytującym nr 1: Ludzie, którzy nie oddawali się nauce języka obcego, nie mają zielonego pojęcia, ile ten proces wymaga wysiłku i jak można być zmęczonym. Ale żwawo komentują.

Kolejnym udogodnieniem, które było zbawienne w procesie nauki języka niemieckiego, stała się umowa z lektorem. Dwóch nauczycieli (zmieniali się co rok) zaproponowało umieszczanie słówek z lekcji w serwisie Quizlet. Była to tak wspaniała i efektywna forma nauki, że w późniejszym czasie sami domagaliśmy się, by tej umowy nie zmieniać. Metoda słuchania słów bądź zwrotów oraz konieczność napisania ich w poprawny sposób sprawiała, że nauka zajmowała zdecydowanie mniej czasu. Bardzo często korzystałam z tej formy powtórki właśnie w autobusie. Dodatkowo, kiedy czas pozwalał, korzystanie z serwisu Memrise, działającego na podobnej zasadzie, również wzbogaciło moje słownictwo.

Wydzieranie czasu dobie, nie ograniczało się tylko do jazdy autobusem. Do dyspozycji pozostawał międzyczas okienek na uczelni lub czas drogi do krainy Morfeusza – czyli przed snem.


Czy gastronomia może być nierozerwalnie związana z nauką języka? Oczywiście!

Kluczowa umiejętność to pokrojenie pracy domowej (w tym nauki) na kawałki w taki sposób, by rozłożyć zadania na cały tydzień. Zakładamy oczywiście, że mamy na celu odrabiać pracę domową ze zrozumieniem, wyciskając z niej wiedzę jak sok z cytryny na lemoniadę! Taki umiejętny podział zadań jest właściwie kluczem w tej całej zabawie. Musimy przy tym mierzyć siły na zamiary. Przecież jeśli nałożymy na siebie zbyt wiele za jednym razem, nie zmieni to nic poza faktem, że będziemy chodzili bardziej zestresowani. Kompanem w mojej nauce był serwis Pons. Umożliwiał sprawne tłumaczenie słówek (cudowne były przykłady w konkretnym kontekście), tłumacz tekstu, czytanie na głos wpisanej/przetłumaczonej frazy (aż mi gęsia skórka wyłazi, kiedy słyszę tych niemieckich internetowych czytaczy). Ciekawą opcję stanowiła lista słówek do zapamiętania. W celu utrwalenia poznanych reguł lub po prostu – słownictwa i niemieckiego ducha – pisałyśmy z koleżankami z kursu w języku niemieckim – tak o kursie, jak i o naszej codzienności.

Bardzo lubię wydawnictwa językowe i kryminały w języku niemieckim (kilka pozycji zakupionych od wydawnictwa Edgard). Czytając książkę, czujemy się bliżej języka. Mam wrażenie, że jest to metoda konkretnie podbudowująca osobę zgłębiającą tajniki języka. W końcu hej, czytam książkę! Dajmy na to – kryminał! To prawie tak, jakbym po polsku czytała, łał! Trudniejsze słowa wyjaśniono na marginesach, dzięki czemu płomień zapału ani trochę nie przygasa. Dzięki czytaniu książki poznajemy konteksty, żargon, utrwalamy słownictwo i gramatykę. Nadto w tym celu po każdym rozdziale znajdują się odnośniki do ćwiczeń. Świetna sprawa! Kiedy wiedza najszybciej wchodzi do głowy? Kiedy siedzisz cała spięta, zestresowana, a Twoje dłonie i nos to lodowce? Gdybym była mózgiem takiego spiętego człowieka, powiedziałabym „basta, nie mam warunków do pracy, nie przyjmuję wiedzy, informacji, nawet pod groźbą. Trudno, dobranoc ;* „

Zadziałajmy muzyką, skoro pod czupryną nie dochodzi do buntów, kiedy w ciele panuje luz! Kiedy spodoba Ci się utwór, w ekspresowym tempie do głowy wchodzą też słowa, prawda? Bywa, że nogi same drepczą w rytm lub czujesz się, jakby każda komórka Twojego ciała reagowała na muzykę. Zatem poszukiwania niech doprowadzą Cię do ulubionego gatunku,
byś się nie zmuszała do słuchania tylko ze względu na naukę. Poczuj niemiecki! Proszę Panią do tańca! 😀

Idąc tym tropem, niemieckie filmy (w tym na youtube) również stanowią ciekawe urozmaicenie w nauce. Jeśli tylko trafisz na interesujący Cię temat, gratulacje! Polski YouTube jest przepastny, dlaczego niemiecki miałby funkcjonować inaczej? Poza tym mamy teraz dobro w postaci Netflixa!

Nauka języka obcego dała mi do myślenia. Zaczęłam obserwować dzieci, które pojawiły się w mojej rodzinie jakiś czas temu i ich sposób oraz tempo, w jakim uczą się języka polskiego – pierwszego języka, za pośrednictwem którego kontaktują się ze światem. W toku tych obserwacji i przemyśleń skierowałam swoją uwagę również na bajki dla niemieckich maluszków. Radochę sprawiało mi też obserwowanie mojej grupy podczas kursu i porównywanie dorosłych ludzi, starych koni, którzy stawiają kroczki i kroki w języku niemieckim tak jak małe dzieci, o których pisałam, stawiające kroczki i kroki w komunikacji w języku polskim.

Mam konto na Instagramie, dlatego idąc tropem luzu i hobby, poszłam w stronę niemieckojęzycznych użytkowników tego serwisu, zajmujących się podobnym hobby do mojego – w tym przypadku dziergania na szydełku i drutach.

Podsumowując moją opowieść – z której, mam nadzieję, wyciągniesz coś dla siebie – w dzisiejszych czasach możliwość nauki języków obcych jest przeogromna, przepastna i przepotężna. W dobie m.in. Internetu możemy szukać jedynie wymówek. Niegdyś, jeszcze podczas studiów pomyślałam, co by było gdyby nasi rodzice i dziadkowie, podczas swojej edukacji mieli możliwość skorzystania z Internetu tak, jak my dziś… Możesz wierzyć lub nie, ale mając do dyspozycji omówione wyżej narzędzia, efektywnie uczestniczyłam w kursie języka niemieckiego przez 3 lata. W tym czasie równolegle ukończyłam studia, napisałam i obroniłam pracę magisterską, zaplanowałam największą imprezę życia – wesele! Nie tylko zaplanowałam – przysięgłam lubemu miłość do grobowej dechy! Nadto wszystko podjęłam pracę w zawodzie. Zaraz stuknie mi rok! Da się.

Marta – zawodowy pracownik socjalny z centralnej części Polski. Do niedawna studentka, obecnie żona, pani domu i pracownik. Uwielbia uaktualniać i zdobywać wiedzę. Umiłowała sobie język niemiecki i latynoski pop. Kręci ją psychologia, fotografia (zaprasza na Instagram: alicja_joanna_marta), wędkowanie oraz zabawa słowem (zaprasza na swoją stronę www.gdybymbylawiedziala.pl)! Nie trawi wszelkich przejawów braku szacunku jednego człowieka do drugiego. Mówią, że uparciuch.

Masz swoje, sprawdzone metody na naukę niemieckiego, gdy brakuje czasu na wszystko?

Jeśli uważasz, że ten wpis był przydatny, możesz zostawić komentarz i podzielić się nim wśród znajomych. Dodatkowo zapraszam Cię do zapisu na newsletter Niemieckiej Sofy, dzięki czemu informacje o nowych artykułach będą wpadały bezpośrednio na Twoją skrzynkę.

Privacy Policy Settings