Zapraszam Cię do nowego cyklu wpisów, w którym podzielę się z Tobą historiami moich kursantek. Dowiesz się z nich, jaką drogę w nauce niemieckiego przeszły, jak to wygląda teraz. Zajrzysz także trochę za kulisy współpracy ze mną.

Moje kursantki nazwałam w tym cyklu bohaterkami Niemieckiej Sofy, bo uważam, że każda z nich jest na swój sposób bohaterką. Każda historia pokazuje, że można uczyć się niemieckiego w różnych warunkach i osiągać wymarzone rezultaty. I jestem z nich niesamowicie dumna, każdego dnia, z każdym małym sukcesem na koncie.

Nie wszystkie kursantki wyraziły zgodę na publikację swojego wizerunku, czasem nie wiedzą nawet, że będę o nich pisać, dlatego postanowiłam, że w takich sytuacjach będę używała imienia Hela. Jednak za każdą Helą stoi realna, prawdziwa historia, która być może i Ciebie zainspiruje do działania.

Hela Nieśmiała

Hela uczy się niemieckiego jako drugiego języka obcego. Chce go wykorzystać w przyszłości w swojej pracy. Wie, że znajomość kolejnego języka da jej więcej możliwości. Póki co łączy studia z dodatkową pracą, a wolny czas wykorzystuje na naukę języków. 

Gdy przyszła do MNS, była pomiędzy poziomem B1 a B2. Miała fajny zasób słownictwa, jednak gdy się odzywała, szybko wychodziły braki w gramatyce i braki w płynności wypowiedzi. 

Hela przyszła na konsultacje do mnie w ramach MNS i wspólnie zastanawiałyśmy się, co może zrobić, by mówić coraz lepiej i robić coraz mniej błędów. Przeanalizowałyśmy, jak uczyła się do tej pory, ile ma czasu na naukę, co w tym momencie jest najważniejsze, by to usprawnić. 

Po naszej rozmowie Hela zdecydowała, że gramatykę powtórzy sobie samodzielnie z lekcjami ze Starter Packa, a w razie wątpliwości będzie konsultowała to ze mną. By jednak rozszerzać słownictwo, wyłapywać luki, badać postępy oraz zadbać o płynność językową, postanowiła również przerabiać poszczególne lekcje na platformie i co tydzień przychodzić do mnie na 20-minutowe konsultacje.

Podczas tych konsultacji Hela miała zawsze przygotowaną wypowiedź ustną na bazie lekcji z platformy. Z początku po prostu odczytywała mi to, co sobie zapisała. Z czasem zaczęłyśmy od tego odchodzić. Coraz więcej mówiła już po prostu z głowy lub na bazie punktów, które sobie zapisała. Za każdym razem dawałam jej wskazówki, nad czym musi jeszcze popracować, na co zwrócić uwagę następnym razem. I tak małymi kroczkami u Heli następowały zmiany. 

Po kilkunastu tygodniach to nie była już ta sama Hela, co na początku naszych spotkań. Mówiła pewniej, płynniej i lepiej! Nie bała się odzywać na konwersacjach grupowych, zaczęła także żartować. Oczywiście, nadal jest nad czym pracować, ale ta historia pokazuje, że nawet małymi kroczkami można dużo zmienić.

Brawa dla Heli! Wykonała kawał dobrej roboty!

Jestem przekonana, że Ty także możesz osiągnąć takie rezultaty. Już teraz zapraszam Cię do współpracy w ramach platformy Moja Niemiecka Sofa. Do 4 lutego masz możliwość dołączenia do MNS. Więcej szczegółów znajdziesz TUTAJ.