with 16 komentarzy

Któżby pomyślał, że czas upłynie tak szybko i wakacje, które przecież dopiero się zaczęły, już się kończą. Wyglądając za okno, mam wrażenie, że to już jesień. A przecież kalendarzowe lato jeszcze trwa. Cóż, chyba trzeba będzie zmienić ustalenia, kiedy zaczyna się kalendarzowa jesień, a kończy lato. Już za tydzień skończą się wakacje i szkoły ponownie przywitają w swoich progach setki, jak nie tysiące uczniów. W związku z tym chciałabym zaprosić Cię dzisiaj na kolejną, tym razem szkolną, edycję akcji „W 80 blogów dookoła świata” (więcej tutaj). Z mojego wpisu dowiesz się, co o niemieckiej szkole sądzą osoby, które miały z nią styczność. Kubki w dłoń i zapraszam do czytania!

Jak wygląda nauka w niemieckiej szkole? – Wasze opinie

Na sam początek wybierzmy się do Nikoli, która na co dzień uczy się w niemieckiej szkole i prowadzi bloga z recenzjami książek pod tytułem Buecherwelt. Swoją drogą podziwiam Nikolę za ogromną pasję i motywację do tego, co robi. Uczmy się od niej tego!

„Wiele rzeczy mnie zaskoczyło. Najbardziej chyba to, jak sprzeczne są informacje wysyłane przez nauczycieli. Wszyscy powtarzają do znudzenia, że powtórzenie roku to nic złego, jest nawet korzystne. W sumie nie musicie się starać, ponieważ wystarczy, jak dostaniecie z matury pięć punktów (co oznacza zwyczajnie ledwo dwójkę w Polsce). Z drugiej strony na każdej lekcji jest wykład z cyklu „każda ocena liczy się do matury i w ogóle wszystko jest tak trudne, że nie zdacie”. Zaskoczyło mnie to, że polsko-niemieckiej szkole niemieccy uczniowie są wyraźnie faworyzowani, choć niestety mają o wiele gorsze wyniki w nauce, niż polscy. W sumie to taka mała szkółka w starym landzie, więc nie ma tu zbyt przyjaznych warunków zachęcających do kolegowania się z niemieckimi uczniami.
Nie lubię swojej szkoły, co tu dużo mówić. Lektury mnie męczą, wałkowanie tematów kilka miesięcy również. Pisanie testów z w-fu i przykładanie do niego tak ogromnej wagi jest po prostu śmieszne. W Polsce był to przedmiot, na którym każdy mógł się wykazać i wszyscy mieli ot tak pięć, a tutaj wymagania olimpijskie. Nie podoba mi się, że będę miała tak dużo przedmiotów w ostatnim roku i że nie mogę pisać ze wszystkich przedmiotów, które chcę, ponieważ „obowiązkowe” są matury z każdego działu tematycznego. A jak się spytałam, czy mogę pisać coś dodatkowo, to zwyczajnie dziwnie na mnie spojrzano… Podoba mi się zdecydowanie za to, to że mamy książki za darmo, super kalkulatory, które bardzo pomagają oraz fakt, że tu nie uczy się no cóż kompletnie niepotrzebnych głupot. W Polsce jest przerost materiału nad treścią; jest tego za wiele i trudno wszystko ogarnąć. W Niemczech również jest sporo, ale zdecydowanie bardziej na temat.”

Chcesz dowiedzieć się więcej, co sądzi o szkole w Niemczech Nikola i jak w ogóle ta nauka tam wygląda? Zapraszam na jej wpis pod tytułem „Szkoła w Niemczech” i „Klasa jedenasta w Niemczech„.

O szkole w Niemczech pisze również Grażyna z bloga Berberowo, matka dwójki dzieci i bardzo pozytywna Polka, mieszkająca na co dzień w Niemczech.

„Liste z potrzebnymi zakupami, dostalismy juz przy zapisywaniu Berberowny do szkoly. Mimo tego,ze badanie lekarskie przeszla pomyslnie i stwierdzono,ze do szkoly sie nadaje, to czekala nas jeszcze rozmowa w szkole, ja rozmawialam i wypelnialam papierki, a ona rozmawiala i wycinala, rysowala itd., pokazujac ostatecznie, ze w pelni sie nadaje do pierwszej klasy.
Lista, ktora dostalam, byla milym zaskoczeniem. W Polsce wiadomo, ogrom podrecznikow, za duze pieniadze, plus inne dodatkowe gadzety.
U nas: grube kredki, 2 grube olowki, farbki plakatowe, 2 pedzle, ostrzalka,gumka,linijka, kredki swiecowe i zeszyt, do notowania zadan domowych. Do tego kapcie i worek na wf, jedyny szczegolny wymog, zeby buty mialy jasna, nie rysujaca podloge podeszwe.
To bylo wszystko i jeszcze podane na tyle wczesnie,ze mozna bylo tanio pokupic w aldi i lidlu!”

Co jeszcze zaskoczyło Grażynę w niemieckiej szkole? Jak wyglądały pierwsze dni w życiu pierwszoklasistki? Tego dowiesz się tutaj.

Niestety zupełnie inne zdanie o szkole w Niemczech ma Anita, matka 3 dzieci, w tym jednego z problemami zdrowotnymi:

„Myślę, że na pierwszym miejscu mogę postawić zdecydowanie brak równości i tolerancji, niestety. Nie wydaje mi sie również, a właściwie jestem przekonana, że poziom nauczania nie jest wyższy niż w Polsce, porównując nawet na dzień dzisiejszy .Wiec zakładam, że przeciętnie inteligentne dziecko jest w stanie poradzić sobie z trudnościami nawet mając barierę językową.Uważam, że dla większości niemieckich nauczycieli, dzieci obcokrajowców są zbędnym balastem i sądzę ,że bariera mentalna to jedna rzecz, a druga to po prostu brak odpowiednich kwalifikacji i podejścia do dziecka, które i tak z założenia ma utrudniony start.”

Anita pisała mi, że jest to jej subiektywna opinia i miała też doświadczenie w szkołach w innych krajach, jednak tylko niemiecki system szkolnictwa wywarł na niej takie wrażenie.

A Ty? Miałaś doświadczenie ze szkołą w Niemczech? Masz raczej pozytywne, czy negatywne wrażenia?

W 80 blogów dookoła świata

80blogow

Zobacz, co na temat szkoły napisały inne osoby, biorące udział w akcji „W 80 blogów dookoła świata”:

Francja:

Français-mon-amour : We francuskiej szkole 

Uzależnienie od francuszczyzny: O szkole poniekąd francuskiej i francuskim systemie ocen

Holandia:

Język holenderski – pół żartem, pół serio: Edukacja w Holandii

Niemcy:

Blog o języku niemieckim: Edukacja w Niemczech

Willkommen in Polschland: Witaj bawarska szkoło! Ciekawostki na temat bawarskiej szkoły podstawowej

Rosja:

Rosyjskie Śniadanie:System szkolnictwa w Rosji

Szwajcaria:

Szwajcarskie Blabliblu: Szwajcarska szkoła: część 1 / część 2

Szwecja:

Szwecjoblog: SFI czyli nauka szwedzkiego w Szwecji

Talar du svenska?: Jak wybrać szkołę w Szwecji

Wielka Brytania:

Learn English Śpiewająco: ABC brytyjskiej szkoły

English-Nook: Co nieco o szkole w UK

Angielski dla każdego: Back to school – brytyjski i polski system edukacji

Wietnam:

Wietnam.info: 9 faktów na temat wietnamskiej edukacji

Podobne wpisy:

  • To ciekawe, że niemiecka szkoła jest postrzegana negatywnie wśród osób, z którymi rozmawiałaś. Wiadomo, że nigdzie nie jest idealnie, ale spodziewałam się dużo bardziej entuzjastycznych komentarzy. Z resztą, wiadomo, to są subiektywne odczucia 3 osób i nie we wszystkich szkołach tak jest, ale z tą całą niemiecką poprawnością polityczną myślałam, że nie ma czegoś takiego, jak faworyzowanie niemieckich uczniów. Koleżanka mówiła mi, że w niektórych rejonach zdarzają się klasy, gdzie tylko 1 dziecko jest rodowitym Niemcem, a reszta to dzieci imigrantów: Turków, Polaków czy Rosjan. Jak w takich warunkach faworyzować kogoś ze względu na pochodzenie? Ci nauczyciele chyba nie zdają sobie sprawy, że gdyby nie dzieci imigrantów, to nie mieliby pracy.

    • Diana, też wydawało mi się, że będzie więcej pozytywnych opinii. Jednak możliwe, że jest to spowodowane nauką w jakimś konkretnym landzie. Jak wiesz, większość landów ma swoje wewnętrzne zasady.

  • Taka łyżka dziegciu, te opinie. Cóż zapewne nie wszędzie i nie zawsze jest różowo, ale mam nadzieję, że jednak polscy uczniowie są przyjmowani dużo lepiej przez szkolne społeczności a to tylko haniebne wyjątki potwierdzające regułę. 🙂

    • Ja też mam nadzieję, że to tylko wyjątki. Ogólnie jednak Grażyna z Berberowo nie mówi tylko o negatywach 🙂

  • Mnie w ogóle nie dziwią negatywne komentarze. Sama przecież uczyłam w niemieckim gimnazjum i nadal się tam angażuję. Z perspektywy nauczyciela powiem tak: masakra organizacyjna, nigdy nie nie było wiadomo, nie można było się niczego dowiedzieć. Nauczyciele mają status urzędników państwowych, co w praktyce oznacza, że to święte krowy, których nie można zwolnić z pracy. Musieliby popełnić już chyba jakieś wykroczenie. Ja wypruwałam sobie żyły, a te lejby praktycznie nic nie robiły. Sam dyrektor mi kiedyś powiedział, że oni tylko uczą, a niektórzy nawet tego nie potrafią. Metody XIX-wieczne, dzieci mają mało kontaktu z komputerami. W większości szkół jest tylko siedzenie nad podręcznikiem.
    Znam mnóstwo obcokrajowców, których dzieci chodzą do niemieckich szkół. Rzeczywiście trudno doszukać się pozytywnych opinii. Najgorsze jest udzielanie sprzecznych informacji – każdy mówi coś innego.
    Faworyzowanie niemieckich uczniów oczywiście jest, ale z jednej strony się nie dziwię, bo rodzice chcą, żeby szkoła sama nauczyła ich dzieci niemieckiego, a kiedy ma to zrobić? To wcale nie jest jej zadanie. Rodzice wysyłają dzieci do szkoły, one nie uczą się niemieckiego, a potem jedno wielkie zdziwienie, że dziecko złe oceny przynosi. Sama znam takie przypadki. Napiszę o tym u siebie, bo mnie coś trafia, jak tylko o tym myślę…

    • Magda, czekam na wpis 🙂 Będzie z pewnością bardzo interesujący i wniesie dużo w dyskusję, która się tu pojawiła 🙂

  • Też jestem zaskoczona wspomnianym brakiem tolerancji. Może to i przypadkowe opinie, z drugiej strony – takie zjawiska są trudne do obiektywnego zbadania.

  • Kacper

    Moja siostra uczy się teraz w niemieckiej szkole i mówi, że jest o wiele lepiej niż w polskiej. Większa dyscyplina i jakaś kultura i szacunek uczniów wobec samych siebie. Więc nie wiem o jakich opiniach związanych z brakiem tolerancji piszecie.

    • Kacper, wystarczy przeczytać wpis, żeby zobaczyć o jakich opiniach wypowiadają się dziewczyny w komentarzach 🙂 Są to subiektywne opinie moich czytelniczek, które zgodziły się na przedstawienie swojego punktu widzenia.

      Fajnie, że pojawiają się także pozytywne głosy 🙂

  • kurs niemieckiego

    Z moich obserwacji wynika, iż tylko w Polsce uczymy się tylu niepotrzebnych rzeczy bo na przykład po co komu budowa ameby? Jeśli swoją przyszłość chce wiązać np. z fizyką? W wielu krajach, nie tylko w Niemczech nauka jest bardziej konkretna i sprecyzowana i to prawda, że na podręczniki nie trzeba wydawać ani grosza. W Polsce, trzeba na to przeznaczyć majątek. Dodatkowo, nie można odsprzedać podręczników jak to było kiedyś, gdyż program nauczania zmienia się tak szybko, iż roczne podręczniki są już nieaktualne.

    • Podobno w sprawie podręczników ma się to zmienić w najbliższych latach.

  • filip

    Ja słyszałem, że w niemieckich szkołach panuje terror wprowadzony przez niemiecko-tureckie dzieci. Pewnie zależy to od dzielnicy i miasta.

  • Ola mnie cytowala i bylam tym pozytywnym glosem.
    Pewnie duzo zalezy od landu, podejrzewam, ze w Berlinie sprawy maja sie nieco inaczej niz np. u nas w Bawarii. Z kolei podstawowka rozni sie od gimnazium.
    W szkole mojej corki, nikt jakos nie faworyzuje niemieckich dzieci, na indywidualnej rozmowie nauczycielka powiedziala mi nawet, ze robi mniej bledow, niz niemieckie dzieci.
    Ja czasem mam wrazenie, ze rodzicee, ktorzy sami maja problemy z jezykiem, uwazaja, ze dyskryminuje sie ich, czy dzieci, ale czesto wynika to po prostu z braku komunikacj.
    Dzis robilam zakupy do szkoly, wydalam na rzeczy z listy 15 euro i to wszystko…

  • foxy

    Z zainteresowaniem czytam Wasze wpisy. Ale też z obawą, bo ja dopiero planuję wyjazd z synem. Młody dopiero zaczyna naukę niemieckiego i czekamy aż tu skończy IV klasę. Natomiast nie wiem jak sobie poradzimy z okresem przejściowym, bo tam powinien we wrześniu rozpocząć gimnazjum. Co z tego, że tu jest jednym z lepszych uczniów i pewnie trafiłby do najlepszego gimnazjum? Jeśli nie zna języka? Czy nie lepiej dla niego byłoby, gdyby w De powtórzył tę IV klasę?

    • Adam Zieliński

      Jak tam Pani poszło z synem? Bo moja córka 3. polską klasę kończy i też nie wiem co będzie, jak ją dam do Niemiec.