Uczysz się niemieckiego już długo, a nadal masz wrażenie, że stoisz w miejscu? Chodzisz na kursy, wydajesz pieniądze na kolejne podręczniki, a tymczasem nadal nie potrafisz odezwać się do swojego niemieckiego sąsiada. Chociaż powody mogą być różne, sprawdź, czy nie popełniasz któregoś z poniższych błędów. Na pocieszenie dodam, że łatwo je naprawić i wyeliminować.

1.    Brak celu w nauce

Jednym z pytań, które zadaję moim kursantom lub osobom chcącym dołączyć do mojej grupy na Facebooku, jest: Dlaczego chcesz/uczysz się języka niemieckiego? Bez odpowiedzi na to pytanie nie ma sensu iść dalej. To ono wyznacza kierunek, w którym będziemy wspólnie podążać. Sama znajomość języka niemieckiego jest naszym celem końcowym, do którego będziemy zmierzać. Ale ja chcę wiedzieć, czy potrzebujesz tego języka do pracy, by zdać certyfikat, na uczelnię czy do codziennych rozmów z sąsiadami. W każdym z tych przypadków będziesz uczyć się niemieckiego, ale będziesz skupiać się na innych rzeczach. 

Podczas przygotowań do egzaminu konieczne jest poznanie jego struktury, rodzajów zadań, konkretnych zwrotów na egzamin ustny. Egzaminy mają zazwyczaj również wytyczne dotyczące zakresu materiału. Do pracy będziesz potrzebować branżowego słownictwa, by jak najlepiej się w tym odnaleźć. A rozmowa z sąsiadem będzie od Ciebie wymagała umiejętności luźniej rozmowy na różne tematy. 

Gdy masz już ten główny cel, to swoje dlaczego, dopiero teraz możesz przejść do zaplanowania mniejszych celów, kamieni milowych. Takie małe cele możesz rozpisać sobie na tygodnie, miesiące, kwartał. Warto by były one konkretne i określone w czasie np. do końca tygodnia nauczę się czasu Perfekt. Do końca sierpnia opanuję rekcję czasownika.

O tych celach mogłabym pisać jeszcze długo, ale może dodam tylko jedną rzecz, która wydaje mi się dosyć istotna. Pamiętaj, że to nie są cele wykute w kamieniu. Jeśli po drodze się coś wydarzy i nie zdążysz się nauczyć czegoś do końca tygodnia, przesuń to. Nic się nie stanie, jeśli opanujesz daną partię materiału z kilkudniowym opóźnieniem. 

2.  Odpuszczenie materiałów do słuchania

W nauce niemieckiego stawiasz przede wszystkim na słownictwo i gramatykę, no ewentualnie mówienie, a resztę olewasz? Popełniasz spory błąd. Chociaż niemiecki jest dla nas Polaków prostym językiem pod kątem wymowy, to i tak mamy z nią problemy. A jak masz się nauczyć odpowiedniej wymowy, skoro nie chcesz słuchać?

Poza tym dosyć często moi kursanci przychodzą do mnie i mówią: “Ola, ja jestem już na tak wysokim poziomie, ale nadal mam problemy ze zrozumieniem tego, co do mnie mówią sąsiedzi.” Gdy pytam, czy słuchają czegoś w języku niemieckim, część odpowiada, że nie. Jak zatem mają rozumieć, skoro nie są osłuchani?!

Spójrz na małe dzieci, zanim zaczną mówić, to tygodniami, miesiącami osłuchują się z językiem. Ich ucho uczy się wychwytywać poszczególne dźwięki, potem łączy je w wyrazy o konkretnym znaczeniu. Małemu dziecku nie musisz tłumaczyć, na którą sylabę pada akcent, bo ono to wie. Słuchało nas na tyle długo, że już to wie. 

Oczywiście nie każę Ci teraz miesiącami słuchać języka niemieckiego i nie uczyć się w tym czasie słówek, gramatyki czy mówienia. W przypadku dorosłego nauka wygląda już inaczej. Jednak chciałabym tym przykładem dać Ci do zrozumienia, że słuchanie jest bardzo ważnym etapem w poznawaniu języka.

Osoby, które odpowiedziały, że owszem słuchają niemieckiego radia, piosenek, zazwyczaj robią to biernie. Im proponuję wtedy zacząć słuchać aktywnie. Nie wystarczy wysłuchać audycji, spróbuj sobie ją streścić. Policz, ile razy w audycji pada konkretne słowo. Aż w końcu zapisz słowo w słowo, co powiedział dziennikarz, gość. Takie ćwiczenia przynoszą niesamowite efekty. I piszę to z własnego doświadczenia. Sama miałam z tym ogromny problem, ponieważ jestem osobą niedosłyszącą. 

3. Strach przed mówieniem

Wszyscy chcą swobodnie komunikować się w języku niemieckim i najlepiej już w tym momencie płynnie mówić. Ale gdy przychodzi do praktyki, to rośnie im gula w gardle, nie potrafią się odezwać. Winą obarczają nauczyciela, nieznajomość słownictwa, słabą gramatykę albo twierdzą, że po prostu się boją i już. 

Przyczyn takiego lęku może być sporo i rozprawienie się z nim to czasem kwestia zmienienia nastawienia, czasem praktyki. 

I do tej praktyki się właśnie odniosę. Jeśli wykupiłaś kurs, chodzisz na zajęcia indywidualne, wykorzystaj to! Nie chowaj się na kursie za koleżanką z ławki przed Tobą. Nie unikaj mówienia, a tym samym praktyki. Gdzie jak nie na kursie czy zajęciach masz nauczyć się mówić? 

Wstydzisz się odezwać, bo popełnisz błędy? A kto ich nie popełnia? Lekcja z lektorem jest najlepszym miejscem, by trenować i by z czasem pozbyć się tych błędów. Odzywając się, zdobywasz doświadczenie, które przyda Ci się poza kursem, zajęciami. 

Boisz się, że ktoś Cię wyśmieje, bo jest lepszy od Ciebie? Nie porównuj się! Macie za sobą zupełnie inną drogę i każde z Was w inny sposób dotarło do miejsca, w którym teraz jesteście. Ktoś mógł mieć to szczęście, że ma rodzinę w Niemczech i regularnie ich odwiedzał. Ktoś inny w dzieciństwie miał dostęp do kablówki z niemieckimi kanałami i się osłuchiwał z językiem. Inną osobę rodzice wysyłali na prywatne zajęcia, kursy zagraniczne. A jeszcze inna do wszystkiego doszła sama, ucząc się tylko z podręczników. 

Jak widzisz, każda z tych dróg jest inna. Każda ma swoje plusy i minusy. Porównywanie się nie ma sensu. A jeśli koniecznie chcesz się do kogoś porównywać, sprawdź siebie. Jakie miałaś umiejętności na początku drogi, jakie masz teraz? Jakie postępy zrobiłaś? Po krótkiej analizie okaże się, że wcale nie jest z Tobą tak źle. 

Nie wiesz, o czym mówić na zajęciach? Nie masz zdania na jakiś temat? I dlatego wolisz milczeć niż się odezwać? Być może to będzie kontrowersyjna rada, ale dam Ci ją. Kłam! Lektor nie będzie weryfikował tego, czy faktycznie jesteś proekologiczna, czy segregujesz śmieci i walczysz o lepszą ziemię. Tak samo nie zajrzy do Twojego mieszkania i nie potwierdzi, czy w kuchni faktycznie masz czerwone ściany. Najważniejsze byś zaczęła mówić! Wiesz, że na kolejnych zajęciach będziecie rozmawiać o zaletach i wadach mieszkania we wsi, przygotuj sobie kilka argumentów. I od dziś odzywaj się na każdych zajęciach. Z czasem zauważysz, że idzie Ci coraz lepiej, a ten lęk z początku też gdzieś zniknął. 

4. Sama nauczę się najwięcej

Nie mogę tutaj napisać, że TYLKO z lektorem możesz nauczyć się języka niemieckiego, ponieważ znam osoby, które uczyły się samodzielnie i całkiem nieźle im poszło. Jednak nie wszystkim to się udaje. Wręcz pokuszę się o stwierdzenie, że z dobrym nauczycielem nauczysz się szybciej niż samodzielnie. 

Samodzielnie możesz nauczyć się słownictwa, przeczytać artykuł, obejrzeć film czy zrobić ćwiczenia. Jednak nie wyłapiesz swoich błędów w mówieniu czy pisaniu, przez co będziesz je dalej nieświadomie powielać. Praca z dobrym lektorem sprawi, że te błędy zostaną odpowiednio wcześniej wychwycone i skorygowane. Dodatkowo w razie wątpliwości dotyczących gramatyki, jest ktoś, kto od razu może Ci ten temat wyjaśnić. 

I dodam tu coś jeszcze, bo owszem z dobrym lektorem można przyspieszyć naukę, ale dużo zależy również od Ciebie. Jeśli liczysz, że wszystkiego nauczysz się tylko, biorąc udział w zajęciach, to muszę Cię rozczarować. Chcąc widzieć u siebie efekty, pracuj również poza zajęciami. Dostałaś tekst do przeczytania na zajęcia? Wypisz sobie słownictwo, którego nie rozumiesz. Spróbuj ułożyć z tym słownictwem zdania i daj do sprawdzenia lektorowi. Streść sobie ten artykuł własnymi słowami po niemiecku. Zrób dodatkowe ćwiczenia. Słuchaj niemieckiego radia, podcastów, oglądaj filmy na YouTube, by jak najbardziej osłuchać się z językiem. Dopiero ta samodzielna nauka połączona ze współpracą z lektorem da efekty, o których marzysz. 

5. Perfekcja we wszystkim na raz

Na mojej grupie na Facebooku zadaję pytanie osobom, które chcą dołączyć: “nad jaką umiejętnością chcesz teraz najbardziej popracować?” Doprecyzowuję, żeby wybrać 2-3. Jakież jest moje zdziwienie, gdy niektóre osoby piszą: “Chcę popracować nad wszystkim, wszystko jest teraz dla mnie ważne.”  Nie zrozum mnie źle. To piękne, że chcesz doprowadzić do perfekcji wszystkie umiejętności w języku niemieckim. Jednak czasem nie da się pracować równolegle nad każdą z nich. Bo jak tu mówić płynnie, gdy mamy ubogi zasób słownictwa i problemy z podstawowymi elementami gramatyki? Jak zdać egzamin na poziomie B2, gdy nie jesteśmy w stanie zrozumieć nagrań w języku niemieckim? 

Warto być ze sobą szczerym i przyjrzeć się swoim umiejętnościom tu i teraz. Czego Ci brakuje? Co sprawiłoby, że poszybujesz do przodu? I chociaż zachęcam do rozwijania od początku wszystkich umiejętności, to czasem warto skupić się na jednej, dwóch, które pomogą nam pójść dalej. 

Pokażę Ci na moim przykładzie. Od lutego, gdy urodziłam córkę mam mniejszy kontakt z językiem, przez co czuję, że cofnęłam się trochę. Zaczęłam się zastanawiać, co mogę zrobić, by wrócić do mojego poprzedniego poziomu. Mogłabym powiedzieć sobie: “Ola, musisz opanować wszystko! Słownictwo, mówienie, słuchanie, czytanie, pisanie. Wszystko!” Jednak przy obecnym mocno okrojonym wolnym czasie, zajęłoby mi to sporo czasu. Postanowiłam zatem wybrać 2-3 obszary, które posuną mnie do przodu. Chwilowo wybrałam słownictwo + czytanie oraz prawidłowa wymowa. To główne umiejętności, które chcę poprawić. Nad nimi spędzę najwięcej czasu, co nie oznacza, że w międzyczasie nie posłucham podcastu lub nie zajrzę do gramatyki, lub nie porozmawiam sobie z kimś po niemiecku. 

Co to będzie u Ciebie? 

6. Intensywna, a nie systematyczna nauka

Wydawałoby się, że intensywne kucie to głównie domena uczniów i studentów, a jednak dorośli też miewają takie zrywy. Miewasz tak, że w przypływie motywacji, natchnienia uczysz się po kilka godzin dziennie przez tydzień, dwa? I niby wszystko ładnie, pięknie. Poświęcasz nauce sporo czasu, idziesz z materiałem jak burza do przodu, a jednak coś jest nie tak. Opada motywacja, brakuje chęci i – co gorsza – zapominasz to, czego się tak intensywnie uczyłaś. Może to złe materiały? Może jednak za mało się uczysz? 

Odpowiedź znajdziesz w braku systematyczności i braku powtórek. Nauka języka to nie są wyścigi, kto więcej, kto szybciej. Nauka języka to maraton. Czy można wygrać maraton bez wcześniejszego przygotowania? Pewnie znajdą się osoby, które tego dokonają, ale potem będzie im ciężko dojść do siebie. Mój mąż pewnego razu zapragnął wziąć udział w jednym z biegów organizowanych przez firmę. Można powiedzieć, że poszedł na żywioł. Poza kilkoma dniami przygotowań tuż przed biegiem nie zrobił nic więcej. Ba! Nie miał nawet właściwego obuwia. Bieg ukończył, chociaż ze sporą zadyszką i kontuzją. Na szczęście wyciągnął wnioski z całej tej sytuacji i do kolejnego biegu dobrze się przygotował. Zaczął od regularnych treningów. Najpierw zadbał o swoją kondycję, a potem próbował zejść poniżej określonego czasu. Pojawiły się też właściwe buty do biegania 😉

Tak samo jest z nauką niemieckiego. Systematyczne przyswajanie zwrotów czy gramatyki sprawi, że zapamiętamy więcej i na dłużej. A jeśli dodasz do tego jeszcze regularne powtarzanie materiału, to w ogóle będzie bajka. Zamiast co kilka miesięcy zrywać się do nauki niemieckiego, przeznacz na nią, chociażby kilkanaście minut dziennie. Oczywiście jeśli masz więcej czasu, możesz dłużej posiedzieć nad niemieckim, ale niech to będą regularne spotkania.

Czy zatem intensywne kursy prowadzone w różnych szkołach, centrach są złe? Nie. Faktycznie można nauczyć się więcej w krótszym czasie, ale … Po pierwsze, tutaj też mamy pewną systematyczność, regularność w nauce. Po drugie, jeśli po kursie sobie odpuścisz, po pewnym czasie wszystko, czego się nauczyłaś, zacznie zanikać. Wniosek powinien być jeden. Po ukończeniu intensywnego kursu nadal spędzaj czas z językiem niemieckim. 

7. Próba zrozumienia wszystkiego

Czytasz jakiś artykuł po niemiecku lub książkę i chcesz zrozumieć wszystko, więc tłumaczysz sobie każde słówko? Oglądasz niemiecki serial i co chwilę zatrzymujesz, bo przecież tego słówka nie znasz i musisz sprawdzić? Odpuść. Serio, nie zadręczaj się tym, że czegoś nie rozumiesz. Od zrozumienia każdego pojedynczego słowa ważniejsze są: zabawa i rozumienie kontekstu. 

Kiedyś również myślałam, że czytając książkę, muszę znać każde słowo. I tak nad ciekawymi lekturami spędzałam bardzo dużo czasu. Jak możesz się domyślić, po kilku stronach sprawdzania WSZYSTKIEGO, miałam dosyć. Co z tego, że uwielbiałam czytać i że książka była bardzo interesująca?! Nie miałam ochoty nad nią siedzieć ani strony dłużej. Moje czytelnicze serce cierpiało. Zaczęłam zastanawiać się, co zrobić z tym faktem i ktoś podpowiedział mi, żebym nie tłumaczyła wszystkich słówek, tylko po prostu czytała. 

Niby prosta rada, a zrewolucjonizowała mój czytelniczy świat. Od tamtej pory albo w ogóle nie tłumaczyłam słówek i ich znaczenie wyłapywałam z kontekstu (uwierz mi, to bardzo realne), albo tłumaczyłam tylko 5-10 słówek na stronę, dwie, które wydawały mi się najbardziej istotne. Wróciła radość z czytania. Pochłaniałam kolejne książki, a zasób słownictwa rósł niepostrzeżenie. Ty też tak możesz. 

I jak? Popełniasz, któryś z wymienionych przeze mnie błędów? A może o czymś zapomniałam?

Privacy Policy Settings