with 9 komentarzy

 

Jak uczyć się języka niemieckiego, żeby było to skuteczne? Często otrzymuję takie zapytania od swoich uczniów lub czytelników. Dzielę się wtedy z nimi swoimi sposobami lub pomysłami, które znalazłam u kogoś innego. W dzisiejszym wpisie chciałabym zaprezentować Ci sposoby na naukę niemieckiego – moich czytelników.

Tak naprawdę wpis ten powstał dzięki konkursowi, który ogłosiłam w grudniu i zadaniem było odpowiedzenie na pytanie: jaki jest Twój sposób na naukę języka niemieckiego?  Początkowo miałam ogłosić wyniki pod wpisem konkursowym, ale gdy zaczęłam czytać odpowiedzi, to stwierdziłam, że szkoda je chować do szuflady! Dlatego postanowiłam utworzyć osobny wpis, w którym nie tylko ogłoszę wyniki, ale także zaprezentuję fantastyczne sposoby na naukę języka niemieckiego. Skorzystają na tym wszyscy.

Uwaga, uwaga!

Ogłaszam, że zwyciężczyniami w konkursie są:

Joanna Kowalska-Śliwa za mapy myśli!

Ada Tomczak za Kaizen!

Martyna Lewandowska za język niemiecki i brak perfekcji!

Gratuluję Wam dziewczyny bardzo serdecznie! Wierzę, że nagrody będą wykorzystane odpowiednio.

Poniżej znajdziecie wszystkie zgłoszenia konkursowe z zachowaniem oryginalnej pisowni (poprawiłam jedynie wersję niemieckojęzyczną). Wśród tylu cudownych odpowiedzi ciężko mi było wybrać tylko 3. Dla mnie wszyscy są zwycięzcami, ale niestety nagrody miałam tylko trzy.

 

Jaki jest Twój sposób na naukę języka niemieckiego?

 

Ada Tomczak

1. Jestem miłośnikiem Kaizen, więc – systematyczność. Małymi krokami, ale codziennie. To nie musi być od razu rozdział w książce. Gdy dzień jest ciężki i zwariowany wystarczy przetłumaczenie i powtórzenie kilku słów, jakie widzę na billboardzie w powrotnej drodze do domu.

Weszłam w błoto? Mam w komórce słownik – od razu sprawdzam wyraz błoto, a że sytuacja niecodzienna, to łatwiej zapamiętuję słówko.

2. Ponadto staram się tak organizować czas, by w wykonywanie codziennych czynności wpleść możliwość nauki. Któregoś dnia usiadłam i zrobiłam przegląd tego, co robię w ciągu dnia i tygodnia. O której wstaję, jakie czynności muszę codziennie wykonywać. To pozwoliło mi na ustalenie, kiedy mogę pouczyć się niemieckiego niejako „przy okazji”. W moim przypadku spacery z psem, które późnym popołudniem trwają mniej więcej godzinę, okazały się moją szansą. Tak więc spaceruję z psem, a na uszach ma słuchawki z mp3 z wgranym kursem niemieckiego. I w pięknych okolicznościach przyrody, jako że wokół pola i las, wywołuję uśmiech na twarzach mijanych osób, gdy na głos powtarzałam słówka.

Kolejną okazją było gotowanie. Spędzam w kuchni codziennie kilkadziesiąt minut, najbardziej pracochłonny jest obiad, więc gdy ja siekam, kroję i podsmażam, z laptopa lektor mi czyta książkę po niemiecku. Pewnie, że nie jestem tak uważna, jak gdybym usiadła w spokoju i wsłuchała się w treść. Ale książkę już czytałam, wiem, kto i dlaczego zabił 🙂 W tym przypadku bardziej mi zależy na osłuchaniu się z językiem.

3. Nawykłam też do noszenia tabelki z czasownikami przy sobie. Gdy siedzę w poczekalni u lekarza, a spędzam tam ostatnio sporo czasu, to zamiast pomstować, powtarzam. Z brakiem czasu na niemiecki borykał się też mój mąż – od kilku tygodni w drodze do i z pracy słucha mp3 z kursem. Codziennie 40 minut. W życiu by nie usiadł w domu i nie słuchał tych płyt 🙂

4. Kurs językowy to dla mnie jednak podstawa. Od marca zaczynam kolejny poziom. A że to już nie przelewki, bo grupa jest silna, to postanowiłam do tego czasu przerobić całą „Niemiecką gramatykę” Bęzy. Podzieliłam książkę na ilość dni, jaka mi została i codziennie przerabiam te kilka stron. Dużo już wiem, znam, ale i tak jest to spore wyzwanie i wymaga czasu oraz pracy.

5. Czytam niemieckie gazety – w internecie das Bild, w formie papierowej „Der Spiegel” (mam dostęp do tego czasopisma w pracy). Das Bild może nie jest ambitną literaturą, ale nie o to tu chodzi. Zdania są krótkie, język żywy – trochę slangu, trochę neologizmów. Zdjęcia opatrzone wielkimi podpisami, co ułatwia mi zapamiętanie (skojarzenie zdjęcia z wyrazem).

6. Zdarza się mi, ale rzadko, oglądać bajki. Częściej – szczególnie wieczorami czytam z córką książkę po niemiecku.

7. Na komórce mam ustawiony j. niemiecki. I tak np. widząc dzień po dniu informację: Neue Mitteilung, zapamiętanie i rodzajnika i słówka nie sprawia mi już kłopotu.

8. Mam w komórce aplikację ze słownikiem, ale że wersja papierowa jest mi bliższa (a i jest w niej więcej słów i mniej błędów), noszę go zawsze przy sobie. Zniszczony do cna, ale cóż 🙂 Wiele razy uratował mi skórę 🙂

 

To chyba najważniejsze z moich metod.

Generalnie – robię, co mogę, by poznać ten język. Mieszkając w Niemczech nie wyobrażam sobie innej możliwości.

P.S. Dwie metody, o których zapomniałam, a bez których nie mogę się obyć (najbardziej oczywiste, pewnie dlatego umknęły)

1. Twój blog – zarówno subskrybuję jak i znam z FB 🙂 Jest to jedyny blog o j. niemieckim, który śledzę i bardzo mi się podoba. Gratuluję.

2. Deutsche Welle – również subskrybuję i otrzymuję na maila informacje, jakie mnie interesują: Nachrichten, Deutsch als Fremdsprache u.s.w. 

 

Joanna Kowalska – Śliwa

Jaki jest mój sposób na naukę języka niemieckiego? Jest to z pozoru łatwe pytanie jednakże szukając na nie odpowiedzi zdałam sobie sprawę, że jest to pytanie złożone, bo uczę się pisać, słuchać, mówić a do tego wszystkiego potrzebny jest zasób słownictwa i zasady gramatyczne. Dla mnie najtrudniejsze jest mówienie po niemiecku. Komunikując się potrzebuję słownictwa, gramatyki oraz uwagi na to, co mówi druga strona i wszystko to w jednym czasie, tu i teraz.

Moją ogromną barierą komunikacyjną jest chęć wypowiadania się bez błędów gramatycznych. Pomimo tego, że wiem, iż posiadam duży zasób słownictwa, znam jakąś część gramatyki to boje się rozmawiać (aby czasem nie popełnić błędu). Jaki jest więc mój sposób? Od miesiąca mieszkam w Niemczech. Przełamuje swoje obawy „po prostu” (nie jest to dla mnie wcale takie proste) rozmawiając z Niemcami. Codziennie chodzę z synkiem do parku, do tzw. Spielhaus’u, na plac zabaw.  

Zaczęłam rozbudowywać swój zeszyt (prowadzę zeszyt tematyczny za pomocą map myśli) o słownictwo związane właśnie z parkiem, psami (bardzo dużo osób wyprowadza w „naszym” parku psy) czy innymi zdarzeniami, miejscami, jakie towarzyszą nam na co dzień . Zaczęłam nawet przygotowywać pytania tak aby „zaczepić” i zacząć rozmowę. Dzięki temu jest mi łatwiej nawiązać kontakt np. z wychowawczyniami pracującymi w Spielhaus’ie. Podobnie, gdy chciałam dowiedzieć się o systemie przedszkolnym w Niemczech. Najpierw zdobyłam informację ze strony internetowej, a następnie mając już pewien zakres wiedzy oraz potrzebne słownictwo zaczęłam rozmowę z opiekunami przedszkolnymi. Dla mnie jest to najlepszy sposób nauki, bo po pierwsze czytam, po drugie poszerzam słownictwo, nierzadko uczę się nowych struktur gramatycznych a co najważniejsze mam większą swobodę w mówieniu. Sama prowokuję sytuacje sprzyjające rozmowie.  

Ze swojego doświadczenia wiem , że również czytanie książek jest naprawdę dobrym sposobem na naukę języka obcego. Będą w ciąży miałam bardzo dużo czasu na czytanie i ogólnie naukę niemieckiego. Czytałam dużo i chodziłam też na kurs językowy. Dopiero nauczycielka zwróciła mi uwagę, że używam nowych struktur, których jeszcze nie poznaliśmy i faktycznie tak było. Oczywiste było dla mnie, że uczę się nowych słów, ale nieświadomie uczyłam się też gramatyki. To co jest jeszcze moim sposobem na naukę niemieckiego to oglądanie filmów. Korzystam z mediateki ZDF, gdzie dostępnych jest bardzo dużo filmów z napisami.

Mam dwa ulubione seriale a od czasu do czasu oglądam film dokumentalny poruszający jakieś aktualne, ogólne kwestie (np. mieszkania dla młodych, uchodźcy, uzależnienia, życie osób niepełnosprawnych, homoseksualizm). Ważnym elementem nauki jest też słuchanie ze zrozumieniem – dla mnie bardzo pomocne są materiały z dw.de, które nie tylko dostarczają ciekawe teksty, ale również zadania do nich. Bardzo lubię też czytać blogi językowe, których autorzy nie tylko motywują do nauki, ale też w sposób bardzo ciekawy i przystępny po prostu uczą. Kiedyś posiłkowałam się „językowym preclem” a teraz często przesiaduję na „niemieckiej sofie’. Podsumowując ,wg mnie najlepszy sposób na naukę języka, to nauka przez zabawę czyli nauka z przyjemnością, bo przecież przyjemnie się z kimś rozmawia, czyta książkę czy ogląda film.

 

Martyna Lewandowska

Ich denke, dass das Lernen der Fremdsprachen nicht so einfach Fertigkeit ist und jeder von uns soll das auf seine Art machen. Du kannst überlegen, warum ich eigentlich das auf Deutsch schreibe. Diese Antwort ist einfach. Meiner Meinung nach ist das sehr gute Weise, um die Sprachkenntnisse zu verbessern. Ich lerne Deutsch von 7 Jahren in der Schule, aber ich nehme an keine Nachhilfe oder an keinen zusätzlichen Unterricht. Jedoch verbringe ich meine Freizeit, indem Deutsch lernen. Hauptsächlich lerne ich Wortschatz aus den Karteikarten, was ich regelmäßig täglich tue. Jetzt besuche ich deutschsprachige Klasse und das ist riesige Möglichkeit für mich, weil ich auf die DSD-Prüfung vorbereite, außerdem sehe ich zu Hause sehr gern verschiedene Filme oder Märchen auf Deutsch. Ich liebe Märchen der Brüder Grimm! Dazu höre ich deutsche Musik z.B. Sido, Sayonara oder Namika. (Das beste Lied ist für mich „Lieblingsmensch”! 🙂 Jedoch ist die Wichtigste das, dass ich mich schon zum Glück vor dem Freisprechen nicht fürchte. Während des Unterrichts versuche ich alles auf Deutsch sagen und sehr aktiv sein. Das ist sehr schwer, aber notwendig. Ehrlich gesagt, bin ich bemüht, auf Deutsch zu denken. Ich bin der Ansicht, dass jeder Schritt zur Verbesserung führt, wie z.B. die Veränderung der Sprache im Telefon, das Lesen der kurzen Texte und der Webblogs über den Fremdsprachen (wie dein) oder das Schreiben.

Regelmäßigkeit und Konsequenzen – das sind die wichtigste Werte für mich! Ich mache das mit der riesigen Vergnügung. Ich liebe Deutsch und ich möchte in der Zukunft in Deutschland studieren. Ich freue mich sehr, dass es derartige Webblogs gibt, weil sie eine große Möglichkeit geben, etwas zu lernen.

PS. Sicherlich habe ich viele Fehler gemacht, aber ich denke, dass du mich verstehst, weil ich erst Deutsch lerne und ich nicht perfekt bin.

 

 

Sebastian Gr.

Naukę oraz przyswajanie sobie języka niemieckiego zacząłem jakieś 9 lat temu, gdy przyszedłem do gimnazjum. Stało się to za sprawa wyjątkowej germanistki, która miała cudowny dar przekazywania wiedzy i tak się od niej ‚zaraziłem’ miłością do tego języka. Na samym początku mojej niemieckiej kariery starałem się wszystko kuć na blachę, co dawało różne wyniki. Z czasem pogłębiania wiedzy i oswajania się z językiem zacząłem słuchać niemieckiej muzyki mimo, że praktycznie nic nie rozumiałem, chyba że pojedyncze słowa. Potem szukałem odpowiedniego tekstu danej piosenki, przepisywałem go ręcznie a później tłumaczyłem (cały album różnych ulubionych wykonawców mam do dzisiaj). Fragmenty piosenek bardzo mi pomagały np z gramatyka w szkole średniej. Niemiecka muzyka, magia tego języka pozostała do dzisiaj i cały czas owocuje, gdyż od kilku lat zbieram niemieckie płyty winylowe oraz płyty CD których łącznie mam już zapewne kilka tysięcy.

Oprócz muzyki staram się w wolnym czasie czytać jakiekolwiek książki po niemiecku, gazety, czasopisma z.B. ‚Deutsch Aktuell’. Oglądam również niemieckie programy rozrywkowe na ZDF lub ARD takie jak „Willkommen bei Carmen Nebel” czy „Winterfest der Volksmusik” z Florianem Silbereisen. Wszelkie nowe słownictwo które znajduje zapisuje od razu w swoich tematycznych zeszytach, których tez się nazbierało przez ten długi okres czasu. Takim moim chyba największym wynagrodzeniem za tą moją pasje było zdanie matury w zeszłym roku z części podstawowej jak i rozszerzonej. Dzięki temu językowi, krajowi, kulturze naprawdę dużo zawdzięczam w życiu i nie wyobrażam sobie jakby to wszystko nagle kiedyś miałoby się skończyć.

 

Alicja Ki.

Nauka niemieckiego to coś, co zawsze sprawiało mi przyjemność i nigdy mnie to nie nudziło. Między innymi dlatego zdecydowałam się na studia filologiczne. Słówek do nauki jest naprawdę mnóstwo, co bywa nieraz wyczerpujące. Sprawdza się u mnie metoda synonimów. Lubię układać sobie zdania z poznawanymi słówkami, więc tych zdań jest naprawdę sporo. Tłumacząc zdania polski->niemiecki również pamiętam o synonimach i ostatecznie jest kilka wersji jednego zdania. To trochę czasochłonne zajęcie, ale również bardzo dobra zabawa. 🙂

 

Ewa Wo.

1. Ponieważ lubię biegać i jeździć na rowerze, wykorzystuję także ten czas podwójnie czyli oprócz aktywności fizycznej, także osłuchuję się z językiem niemieckim.

W trakcie biegania czy jazdy na trenażerze (coś jak rower stacjonarny) słucham internetowego radia niemieckiego. W zasadzie odkryłam, że radia regionalne, które prezentują więcej muzyki niemieckojęzycznej (np. SWR3, SWR4 itp) są lepsze od tych stricte ogólnokrajowych.  

Nie jest to co prawda typ muzyki, który mi najbardziej odpowiada, ale cel słuchania jest nieco inny, a muzyka rytmiczna w sam raz na uprawianie sportu. Poza tym nie chodzi tylko o muzykę, ale także o wiadomości (coraz więcej z nich rozumiem), informacje o ruch drogowym (to się może przydać jadąc np. przez Austrię na narty). Kształcące mogą być moim zdaniem nawet reklamy, bo zawierają zwroty łatwo wpadające w ucho, często powtarzane. Nawet jak ich nie rozumię, to po zakończeniu treningu sprawdzam ich znaczenie w słowniku.

Jedna uwaga, nie słucham radia, gdy robię trening rowerowy w terenie, ze względu na bezpieczeństwo. Przy bieganiu nie ma to  znaczenia, bo biegam na terenach rekracyjnych, bez ruchu drogowego, albo po chodniku.

W praktyce oznacza to około 60 minut osłuchiwania się z językiem niemieckim około 3 dni w tygodniu.

 

2. Jeśli nie codziennie, to co drugi dzień, staram się obejrzeć wiadomości niemieckie w telewizji (np. RTL o 18.45) wraz z prognozą pogody.

Oczywiście rozumiem tylko część podawanych informacji, ale dużym ułatwieniem jest zawsze zagajenie/tytuł aktualnie podawanych wiadomości z obrazem w tle, więc sporo można się domyślić.

Słówka, których nawet z napisów nie znam, zapisuję na kartce, którą mam zawsze pod ręką, albo od razu w słowniku online i też zapisuję.

Potem zapisuję sobie te nowe słówka/zwroty na karteczkach samoprzylepnych i przyklejam je np. na szafce w kuchni czy w łazience. Czasem biorę je nawet do pracy i mam przyklejone przy monitorze. Byle tylko nie było ich za dużo.

 

3. Jeśli już wspomniałam o telewizji, to także raz w tygodniu oglądam jakiś reportaż, program przyrodniczy, kulinarny czy  turystyczny czyli coś co mnie zainteresuje i wciągnie. Preferuję te z pięknymi krajobrazami, gdzie komentarz jest spokojny. Szczególnie odpowiadają mi np.programy z SERVUS.TV np. „Auf Entdeckungsreise – durch Europa”.

Nie żebym większość rozumiała z tych programów, ale stosuję tę metodę od kilku lat i wydaje mi się że coraz więcej rozumiem, choć nie jest to postęp powalający, jakiego bym oczekiwała 😉

 

4. Skarbnicą inspiracji i wiedzy w zakresie nauki języka niemieckiego jest dla mnie oczywiście internet.

Na FB mam ustawioną wersję niemiecką, czasem mam problem z wykonaniem czynności bardziej zaawansowanych, albo moi znajomi mają ubaw po pachy. Ale kilkanaście słówek/zwrotów mam już w ten sposób utrwalonych bardzo dobrze np.  Was machts du gerade, Posten, Heute ist xxx Geburtstag czy XX hat etwa in ZZ gepostet czy inne w tym stylu.

Polubiłam kilka blogów prowadzonych przez lektorów języka niemieckiego (to ważne, aby wpisy nie zawierały błędów językowych).

Mam także polubionych kilka fanpage’ów niemieckojęzycznych. W moim przypadku są to np:  Runner’s World Deutschland (z racji zainteresowań bieganiem) czy kulinarnych. Ważne, aby odpowiadały moim zainteresowaniom. 

I znów nie czytam całych artykułów/wpisów – tylko to co mnie zaintryguje. Czasem czytam także komentarze, bo one nie są na ogół jakieś bardzo wyszukane w zakresie słownictwa, a dają kontakt nie tylko z językiem prasowym.

 

5. Raz w tygodniu mam indywidualne spotkania w szkole językowej z lektorem języka niemieckiego. Nie korzystam z żadnych podręczników, czasem są to tematy przygotowane przez lektora, a czasem coś spontanicznie wyniknie na cała godzinę, bo np. zostanie wykryte że nie radzę sobie z jakąś kwestią gramatyczną (niestety z tym mam także problem). Przy okazji tych spokań staram się zaciągnąć informacji, jak coś poprawnie powiedzieć, co w ciągu tygodnia mnie zaintrygowało. Mam przygotowane np. samodzielnie ułożone zdania i lektor na bieżąco je koryguje i wyjaśnia np. dlaczego nie powinna tego tak sformułować, że Niemiec tak by tego nie powiedział, tylko użyłby zwrotu…. itp.

Te spotkania są dla mnie gwarancją, że błędy zostaną szybko wykryte i ich nie utrwalę, no i oczywiście okazją do rozmowy w tym języku. Nie mogę pominąć także tego, że mnie mobilizują do systematyczności, przynajmniej w tym zakresie który akurat przerabialiśmy. Nie mam jakiś szczególnych zadań domowych, oprócz zaleceń żebym np. napisała kilka zdań ze słownictwa którego używaliśmy w trakcie lekcji.

 

6. Ciągle szukam nowych inspiracji i chętnie korzystam z webinarów czy interesujących wyzwań np. tak jak ostatnio z internetowego kursu dotyczącego idiomów (24 dni). Zaletą ich jest to, że nie angażują bardzo jeśli chodzi o czas, a pozwalają drobnymi krokami robić postępy czy utrwalać to co znamy. Bo jeśli tylko na chwilę odpuścimy sobie naukę, to otrzymujemy efekt podobny do tego jak przy pominięciu trenigów sportowych – wypadamy z rytmu i trudniej nam znów wskoczyć na ten sam poziom, nie wspominając o postępach. Wiem co piszę, bo oczywiście wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę, ale przy nawale niesprzyjających okoliczności, trudno nam utrzymać systematyczność. Mnie to oczywiście także dotyczy.

 

Aleksandra Ba.

Mam wiele sposobów na naukę, ale głównym jest zasada: lesen, lesen und noch einmal sprechen. Wiele czytam, a następnie opowiadam. 

 

Ania Sk.

Moje sposoby na naukę języka niemieckiego :

– cotygodniowy udział w spotkaniach typu „Stammtisch”

– słuchanie podcastów takich jak Slow German ; Wieso nicht ? Deutsch lernen

– słuchanie audiobooków czytanych przez Native Speakerów pomagające doskonalić rozumienie ze słuchu i prawidłową wymowę

– czytanie niemieckich kryminałów pozwalające poznać współczesne słownictwo oraz konstrukcje gramatyczne

– oglądanie serii wideo z Youtube : Goethe Institut ; Deutsche Welle ; Explain- it- Erklaervideos ; Kurzgesagt DE

– założenie słoika motywacyjnego

– aktywny udział w wyzwaniach językowych

– korespondencja mailowa z przyjaciółmi z Berlina, Dortmundu, Monachium, Recklinghausen

– przygotowywanie się do Certyfikatu Goethe Zertifikat B1

– słuchanie niemieckich stacji radiowych m.in Euronews

– korzystanie z kursów Memrise

– udział w projekcie „Tydzień Filmu Niemieckiego”

– nauka idiomów poprzez rysunki

Myślę, że moja lista jest już obszerna, ale w najbliższym czasie jeszcze bardziej się powiększy wraz z „skokiem” na wyższy poziom znajomości języka niemieckiego.

 

Anna Ur.

Język jest jedną z najbardziej przełomowych funkcji mózgu. Nauka języków obcych staje się łatwiejsza, gdy działa język w mózgu. Wiedza o mózgu pomoże uniknąć podstawowych błędów i sprawi, że można uczyć się dużo szybciej.

Jeśli chcesz uczyć się języka w zgodzie z mózgiem:

1. Synchronizuj obie półkule podczas nauki

2. Słówka, zwroty i zdania wypowiadaj na głos

3. Słuchaj, aby rozumieć lepiej

4. Skup się na nauce zwrotów, zamiast na nauce gramatyki

5. Stwórz jak najbogatsze środowisko językowe

6. Zacznij naukę języka jak najszybciej

7. Stale podkręcaj swoją motywację do nauki

Dla mnie samodzielna nauka to najlepszy sposób na przyswajanie wiedzy językowej.

a) Ja uczę się niemieckiego poprzez fiszki, czyli np. mam małą kartkę napisaną z 1 strony – po niemiecku aufräumen a z 2 strony po  PL. – sprzątanie.

b) Poprzez strony internetowe: NiemieckaSofa.pl ,  isjadplus.pl   i książki autorstwa Agnieszki Drummer.

c) Następnie moją metodą jest przyklejanie wszędzie gdzie się da w domu kartek po niemiecku  w pokoju, w kuchni  np. Der Kühlschrank – lodówka i w ten sposób łatwiej mi wchodzą do głowy słówka. Wtedy mi się łatwo zapamiętuje.

d) Dodatkowo znalazłam w sieci świetną inicjatywę młodych ludzi pod nazwą„ Easy German” Prezentują tam proste konwersacje, dzięki którym mogę uczyć się rzeczywistego języka wziętego „z ulicy”, czyli takiego jakim naprawdę posługują się zwykli ludzie..

e) 5 moim najlepszym sposobem na naukę niemieckiego a zarazem ostatecznym jest po prostu wyjazd do kraju gdzie jest używany niemiecki jako ojczysty język np. Niemcy, Szwajcaria, Austria.

Będąc w pracy w Niemczech jako opiekunka osób starszych miałam przyjemność zapoznać się z językiem i jego gwarą używaną w wielu miejscach. Najtrudniejsza gwarę wg mnie ma Bawaria a najlżejsza gdzie się dobrze rozumie Niemców jest Nadrenia Płn. i Hessen.

Nauczyłam się wtedy  nowych słów i nadal uczę się  oraz również mogłam się dowiedzieć wielu znaczeń od moich Podopiecznych, które w niektórych przypadkach uczyły mnie języka a nawet poznałam nie miłe słowa – wulgaryzmy od Podopiecznych. Dzięki temu troszkę się nauczyłam chociaż ich nie stosuje.

 

Anna A.

Mój sposób na naukę języka niemieckiego to:

1. musimy sobie zadać podstawowe pytanie dlaczego chcemy się nauczyć języka obcego i w jakiej dziedzinie on nam będzie potrzebny i jak bardzo tego chcemy. Jeżeli bardzo chcemy to bardzo dobrze 🙂  i wtedy działamy:

-słuchanie niemieckiego radia i oglądanie niemieckiej telewizji w każdej wolnej chwili ( sposób na osłuchanie się z językiem)

-czytanie niemieckiej literatury ze zrozumieniem ( czyli jak nie wiem co dane słowo oznacza to sprawdzam w słowniku)

-odwiedzanie blogów z możliwością wykonywania ćwiczeń on line,

-w wolnych chwilach przeglądanie słowniczka ( po przez samo przeglądanie i czytanie słownika na pewno nam  wpadnie jakieś słowo do głowy i od razu składam jakieś zdanie do którego mogłabym użyć dane słowo)

-staramy się  tłumaczyć na niemiecki, jak wykonujemy jakąś czynność, lub stwarzamy sobie w myślach sytuację w której być może się kiedyś znajdziemy ( w myślach lub po prostu głośno mówimy)

-i kolejny sposób to robimy sobie z koleżanką takie dni że staramy się mówić do siebie po niemiecku

 

Edyta So.

Niestety nie ma idealnego sposobu na naukę języka obcego, jednak trzeba sobie jakoś radzić 🙂 Na początku mojej nauki w tradycyjny sposób oklejałam karteczkami z niemiecką nazwą różne przedmioty znajdujące się wokół mnie, jednak nie był to dla mnie praktyczny sposób, gdyż jestem pedantką i walące się po całym pokoju karteczki nie pasowały do ogólnego wystroju, więc zrezygnowałam z tego pomysłu. Następnym (już trafnym) pomysłem był program komputerowy ANKI, który działa metodą fiszek. Wpisywałam różne słowa niemieckie i uczyłam się ich najczęściej w drodze do szkoły czy czekając gdzieś (przy okazji to sposób na nudę). Do tej pory używam tego programu, ponieważ nie lubię marnować czasu. 

Dominika

To się chyba kiedyś nazywało „korespondencyjni znajomi”…

W wakacje, kiedy postanowiłam wrócić do nauki niemieckiego- poznałam dwóch Niemców, z którymi pozostaję w kontakcie mailowym i chyba mi to trochę pomaga i tez nieco motywuje.

Grzebię więc w słownikach online i tradycyjnych, wynajduje zwroty, odświeżam gramatykę i jakoś, z mniejszym lub większym sukcesem, piszę z nimi.

Jeden ma nawet cierpliwość poprawiać moje błędy, co mnie dosyć wpędza w depresję 😉 bo przecież posiłkuję się różnego rodzaju pomocami i wszystko sobie sprawdzam przed wysłaniem, więc wydaje mi się, że powinno być super-idealnie, a jednak niekoniecznie jest.

Z kolei czytając ich maile, mam styczność z takim „codziennym” niemieckim- niby pisanym, ale takim dość na luzie i też się z tego cieszę.

No i w sumie pisząc, mam czas się zastanowić- co i jak, jakie przypadki czy inne Plusquamy 😉 więc się nie denerwuję jak przy rozmowie.

A najbardziej cieszy, jak mi mówią, że zrobiłam jakieś postępy, a jeszcze dużo przede mną!

 

Alan

Mój sposób- który do tej pory bardziej mam w planach, niż wypróbowałem- to czytanie książek po niemiecku. Ale już się zaopatrzyłem w dwie- jedną łatwiejszą i jedną „trudną”!
Co mi się rzuciło w oczy, jak byłem w Wiedniu i Berlinie- księgarnie tam robią promocje, sprzedają nowe i wcale nie uszkodzone czy coś, książki po nawet 1 Euro- a z reguły po 3, więc postanowiłem skorzystać z okazji i w ten sposób mam nowe materiały do nauki.
Tylko na razie mam dylemat, czy pisać sobie tłumaczenie ołówkiem nad zdaniami- co byłoby wygodne, ale z drugiej strony jak to tak bazgrać po książce.

 

Justyna Kł.

Mój sposób na naukę języka niemieckiego to przede wszystkim miłość i pasja do tego przepięknego języka. Jeżeli coś się lubi, wtedy wchodzi nam nauka najszybciej do głowy. No i oczywiście pracowitość, wytrwałość się liczy, bo bez tego nic nam w głowie nie zostaje. A poza tym rozmowy z rodowitymi Niemcami, czytanie niemieckojęzycznych gazet i książek oraz oglądanie ulubionych filmów w języku niemieckim. To jest mój sposób na naukę. 

 

 

 


Który z powyższych pomysłów zabierasz ze sobą? Jaki jest Twój sposób na naukę niemieckiego?


 

 

Podobne wpisy:

  • Ada Tomczak

    Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!!!!!!!! Pierwszy raz w życiu coś wygrałam ! 😀

  • Tadeusz Braminski

    Jestem pełen podziwu i mam głęboki szacunek dla ludzi takich jak Aleksandra. Być może przemawia przeze mnie starcza zgorzkniałość, ale odnoszę wrażenie, że jest coraz mniej ludzi, którzy chcą komuś pomóc, a jest coraz więcej ludzi, którzy chcieliby żyć na cudzym grzbiecie.

    Ja także chciałbym pomóc, więc jeżeli to co napiszę pomoże komuś, to będzie mi miło. Jeżeli autorka bloga lub komentujący uznają to za niestosowne, przyjmę krytykę z pokorą.

    Chcę zacząć od tego, co wydaje się oczywiste i nie wymaga z pozoru żadnych wyjaśnień. Chcę napisać, co nie powinieneś czynić.

    A więc po pierwsze nie bądź leniwy. Lenistwo to po niemiecku die Faulheit. Nauka języka to ciężka praca. Samo do głowy nie wejdzie. Poczytaj sobie o marshmallow experiment. Znajdziesz to także jako test słodkiej pianki. Powtórzę to jeszcze raz: Nauka języka to praca, ciężka praca. To nie jest coś, co zrobisz w jeden dzień i będzie gotowe. Na rezultat trzeba czasem długo czekać. Ale to się opłaca. Zwłaszcza, jeżeli zdecydowałeś się mieszkać za granicą. Znam ludzi, którzy mieszkają w Niemczech wiele lat i nie nauczyli się języka. Wierz mi – to jest wegetacja. Nawet, jeżeli nie materialna, to intelektualna.

    Na dziś to by było na tyle. W następnym komentarzu, jeżeli będzie mi to dane, napiszę o chciwości i co to ma się do nauki języka niemieckiego.

    • @tadeuszbraminski:disqus dziękuję Ci bardzo za ten wpis! Fantastyczne rady!

  • Alojza

    MOje gratulacje Ada!! nie tylko wygranej ale i systematyczności 🙂 ja też korzystam z kursu, chodzę do Lincolna w Krakowie na Niemiecki już od prawie roku i bardzo sobie chwalę, bo dzięki prowadzacym są wyraźne postępy. Muszę jeszcze wziąć przykład z Ciebie i ćwiczyć więcej w domu 🙂

    • Dobrze, że znalazłaś sposób na naukę i że sprawia Ci on przyjemność 🙂

  • Tadeusz Braminski

    W następnym komentarzu miało być o chciwości. Po niemiecku chciwość to die Habgier. A więc zaczynamy.

    Ale zanim przejdę do meritum, parę słów o tym dla kogo to piszę. Nie mieszkam w Polsce tylko w Niemczech. Piszę więc do tych, którzy znaleźli się za Nysą, i z wyboru lub z konieczności pozostaną tu na stałe. I zaczynają swoją znajomość niemieckiego od zera.

    Ja się za Ciebie języka niemieckiego nie nauczę. To Twój wysiłek i Twoja praca.

    Jaka więc jest moja rola? To jest tak jak znajdziesz się w obcym mieście. Wysiadasz z pociągu i chcesz dotrzeć na ulicę Nowotki nr 5. Masz jakiś stary plan miasta, ale nie możesz na nim znaleźć tej ulicy. Szukasz kogoś kto Ci pomoże. Kto powie Ci, że Nowotki to już nie Nowotki tylko Popiełuszki, że najkrótsza droga to przez wiadukt na wprost, ale jest w remoncie, więc musisz iść na lewo kładką nad torami, potem ulicą Żołnierzy Wyklętych, dalej skręcasz na prawo w Aleje JP II i jak zobaczysz Biedronkę to jesteś już na miejscu.

    Namawiam Cię także do zainwestowania w siebie. Są zawody, które możesz wykonywać po szkole zawodowej, po technikum, czy po politechnice. Nie ma 2-tygodniowych wieczorowych kursów na zawód lekarza. Znam ludzi, którzy, choć mieli pieniądze, by poświęcić pierwszy rok w Niemczech na naukę, poszli od razu do pracy, no bo po co żyć oszczędnie i się uczyć, jak można pracować, mieć euro w kieszeni na piwo i niczym się nie przejmować.

    Trochę się rozpisałem, więc jeżeli jesteś tym, który rozumie, że nie można żyć godnie w Niemczech nie znając języka niemieckiego i rozumiesz, że są takie decyzje w życiu, które wydają owoce dopiero po wielu latach, przejdź proszę do następnego kometarza.

  • Tadeusz Braminski

    Jesteś w Niemczech. Masz gdzie mieszkać i masz pieniądze na roczne utrzymanie. Ich chcesz ten rok czasu poświęcić na naukę języka niemieckiego. Docelowo chcesz tu pozostać i starać się o obywatelstwo. Napiszę Ci jak ja to zrobiłem.

    Mój punkt zero w 2012 roku, kiedy to podjęliśmy z żoną decyzję o wyjeździe na stałe do Niemiec, to moja dobra znajomość języka rosyjskiego i 4 lata francuskiego w liceum sprzed wielu laty. Żona nieco po angielsku. Czyli faktyczne zero. Co prawda, były w domu słowniki niemieckie i książki do nauki języka niemieckiego. Tylko były, bo w domu rodzinnym kochaliśmy książki i było ich mnóstwo. Tak więc i niemieckie były na wypadek, gdyby latorośl chciała coś z Johanna Wolfganga von Goethe. Były, a jakże, także NRD-owskie podręczniki do niemieckiego sygnowane przez Herder-Institut z Leipzig.

    Zacznijmy od tego co potrzebujesz na papierze. Internet będzie później. Wierz mi, że internet to nie jest cały świat. Znam ludzi, którym wirus zaszyfrował istotne pliki w komputerze lub padł twardy dysk, ale nie znam ludzi, którym książki zjadły mole.

    Na początek słowniki. Podaję niezbędne minimum i tylko to co jest dostępne – stan na 2017.01.25.

    Podręczny słownik niemiecko-polski
    Autor: Jan Chodera, Stefan Kubica, Andrzej Bzdęga
    Wydawnictwo: Wiedza Powszechna ISBN: 978-83-214-1295-5

    Taschenwörterbuch Polnisch-Deutsch/Deutsch-Polnisch
    Wydawnictwo: Langenscheidt
    ISBN: 978-3-468-11264-5

    Na dziś to wszystko. W następym komentarzu o podręcznikach gramatyki i po jaką cho… mi jest ta gramatyka potrzebna.