with 20 komentarzy

konkurs

Po ostatniej spontanicznej i nieplanowanej wideo – recenzji, odezwało się do mnie wydawnictwo Preston Publishing, które postanowiło dodatkowo rozpieścić moich czytelników. Ich propozycja zbiegła się z zaniedbanymi przeze mnie 3 urodzinami bloga, do których wyjątkowo nie przygotowałam się w tym roku. Dlatego z chęcią przystałam na ich ofertę. Dziś na Sofie konkurs!

Do wygrania 2 książki „Niemiecki w tłumaczeniach. Gramatyka 3”. Nie będę się rozpisywała o samej książce, bo dużo o niej napisałam i powiedziałam tutaj (klik).

niemiecki-w-tlumaczeniach-gramatyka-3

Jak je dostać? Wystarczy, że do 28 czerwca 2016 godz. 23:59 odpowiesz na pytanie konkursowe w komentarzu pod tym wpisem lub w razie problemów technicznych prześlesz mi swoją odpowiedź na e-mail. Spośród nadesłanych odpowiedzi wybiorę 2 osoby, których komentarze spodobają mi się najbardziej. Wyniki konkursu pojawią się na blogu w tym wpisie najpóźniej 4 lipca.

 

Pytanie konkursowe: Jaki był Twój największy sukces w nauce języka niemieckiego?

 

Wyniki Konkursu

Dopisek 03.07.2016

Jestem pod wrażeniem Waszych historii i sukcesów! Serce się raduje, czytając tak pozytywne komentarze. Nauka języka niemieckiego powinna być właśnie taka – przepełniona małymi radościami i sukcesami.

Po ciężkiej debacie z samą sobą, udało mi się wyłonić dwie zwyciężczynie. Są nimi …

Natalia Kn i Agnieszka

Dziewczyny, gratuluję i proszę o przesłanie mi swojego adresu na maila.

Podobne wpisy:

  • Karolina Ży

    Cześć 🙂 Gratuluję 3 urodzin bloga!! 🙂
    Mam na imię Karolina, jestem obecnie studentką studiów magisterskich Filologii Germańskiej, wcześniej studiowałam na kierunku Dwujęzykowe studia dla tłumaczy- język niemiecki i rosyjski.
    Sukcesem w nauce niemieckiego jest dla mnie, że czasem mimo zniechęcenia, gdy mam chęć rzucić studia ;), bo materiałów jest dużo i czasem po prostu brak siły na zrozumienie zasad gramatyki, kolokwium goni kolokwium a ja marzę o wakacjach- nie poddaje się i potrafię jednak cieszyć się z nauki tego języka 🙂
    Gdy przychodzą takie momenty zwątpienia, wiem, że ten wysiłek mi się kiedyś opłaci, a to dopiero będzie sukces 😉 Doszłam już z tą nauką niemieckiego dosyć daleko, i nie poddaje się. Powtarzam sobie: Du schaffst das! 🙂
    Wyjeżdżam teraz do pracy wakacyjnej do Niemiec, myślę, że to też jest sukces- dzięki znajomości języka dostałam pracę 🙂

  • Marysia

    Cześć 🙂 Mam na imię Marysia. Jestem studentką 1 roku Filologii Germańskiej. Wybrałam studia filologiczne ze względu na miłość do języków obcych, jednakże planowanym językiem nie był język niemiecki. Stało się jak się stało i zostałam studentką germanistyki. Nie byłam na zbyt dobrym poziomie, ale już 1 października postanowiłam stać się dobrą studentką. W ciągu 5 miesięcy ciężkiej pracy, udało mi się z poziomu A2 przeskoczyć aż na poziom B2. Jest to dla mnie największy życiowy postęp i sukces. Teraz jestem w stanie swobodnie posługiwać się językiem niemieckim i mam z tego ogromną satysfakcję.

  • Karol Skorek

    Cześć,
    od zawsze byłem zainteresowany językiem niemieckim. W dotychczasowej 5 letniej nauce po 6 godzin tygodniowo mogę pochwalić, że do tej pory na swoim koncie mam certyfikat DSD na poziomie B1, osiągnąłem 3 miejsce w województwie w konkursie Sprachdoktor, dostałem się do 3 etapu konkursu przedmiotowego z niemieckiego. Wiem, że miało być jedno osiągnięcię, ale spośród tych trzech nie umiem zdecydować, które jest większe

  • Hania

    Jestem raczej nieśmiałą osobą, dlatego największą trudność sprawia mi mówienie, a raczej strach, żeby odezwać się wśród osób, które bardzo dobrze znają niemiecki. Olu, obejrzałam film z ostatniego spotkania na żywo na facebooku i jedna z osób zadała pytanie o mówienie w języku obcym. W odpowiedzi podałaś kilka rad, które skłoniły mnie do
    przemyśleń nad swoją barierą językową. Nie można się cały czas wycofywać. Znam język dość dobrze, ale zawsze myślę o błędzie, że popełnię jakąś gafę. Poczułam się zmotywowana po obejrzeniu video i wczoraj zupełnie przez przypadek spotkałam grupę Niemców w centrum miasta. Starszy pan w jasnej koszuli i spodenkach (typowy niemiecki turysta 🙂 zapytał mnie gdzie można zjeść tradycyjne polskie dania i nie odwróciłam głowy w panice, tylko zdobyłam się na odwagę. Udzieliłam mu odpowiedzi, nie było to perfekcyjne, ale pan był zadowolony, że uzyskał informację i może się najeść 🙂 I o to chyba w komunikacji chodzi, przekazać myśl, reszta przyjdzie z czasem. Zawołał żonę Gertrudę i pomknęli w kierunku restauracji. To taki mój wczorajszy sukces. Chyba muszę częściej spacerować po mieście.

  • Katarzyna Olbinska

    Ostani raz zdałam maturę z niemieckiego. Wróciłam do niego po prawie 20 latach. Teraz będzie trzeci rok jak uczę się go znowu z radością i miłością. I tak już będzie do końca. Nie zakończę nauki. Uwielbiam to 🙂

  • Daria K

    Cześć! 🙂 Mam na imię Daria i obecnie studiuję na 4. roku Filologii Germańskiej o profilu nauczycielskim. Niemieckiego zaczęłam uczyć się już w przedszkolu na prywatnych zajęciach w formie zabawy i tak mi się spodobało, że mimo dużej przerwy w szkole podstawowej (spowodowanej mało wymagającą nauczycielką), nie poddawałam się i oglądałam niemiecką telewizję, starałam się, aż w liceum pod wpływem mojej germanistki postanowiłam, że chcę iść na studia germanistyczne. Zawsze miałam problemy z mówieniem, ponieważ jako perfekcjonistka nie chciałam popełniać błędów (teraz już wiem, że było to straszną głupotą) i wolałam powiedzieć mniej, a poprawnie, niż dużo, a niepoprawnie. Mimo mojego stresu pojechałam po maturze do Niemiec na praktykę do świetlicy w szkole podstawowej, gdzie byłam jedyną Polką i chcąc nie chcąc MUSIAŁAM mówić, żeby móc bawić się z dziećmi i dogadać z innymi opiekunkami. Dla mnie pokonanie tej bariery było ogromnym sukcesem i jestem z siebie naprawdę dumna, że tak świetnie sobie poradziłam, bo z Niemiec wróciłam o wiele bardziej pewna siebie. Teraz już na 4. roku studiów nie mam żadnych problemów, nie boję się mówienia i jestem w stanie dogadać się z Niemcem na każdy temat (niezależnie od tego czy jest to udowodnienie koledze, że wiem na czym polega „spalony” w piłce nożnej, czy rozmowa na temat Apartheidu w Afryce :P).
    Język jest po to, żeby go używać – nie obawiajcie się tego i mówcie jak najwięcej! 🙂

  • DANUTA

    Moim największym sukcesem jest to,że się zdecydowałam na naukę. Jestem w średnim wieku, na co dzień bardzo mało mam styczności z tym językiem.,Uczę się, bo to zawsze było moje marzenie,bliskie memu sercu.Dzisiaj -cieszę się,że już coś potrafię, cieszę się jak mogę z kimś porozmawiać po niemiecku.Mam satysfakcję , gdy ludzie patrzą na mnie ze zdziwieniem , może z zazdrością, gdy rozmawiam po niemiecku.:)Moje marzenia codziennie udoskonalam, codziennie coś nowego się nauczę. Ogromną satysfakcją dla mnie jest to ,że przeczytałam pierwszą książkę po niemniecku-„Wo ist Sina”-czytałam jednym tchem:)Już mam następną. Lubię oglądać filmy z napisami po niemiecku.Tylko ta doba trochę za krótka. Co mi sprawia trudność- gramatyka oczywiście.Muszę wykonywać dużo ćwiczeń,żeby ją oswoić:(Ale się nie poddaję.Może dożyję takiego dnia, gdy będę mówiła płynnie i komunikatywnie.Warto marzyć i warto stawiać sobie cele i nie poddawać się. początki były trudne.Pamiętam jak zamiast hallo na powitanie mówiłam tschuesst:)

  • Natalia Kn

    Hej 🙂 Po przemyśleniu,stwierdzam,że najbardziej dumna jestem z tego,że zaczęłam się uczyć niemieckiego. Gdy byłam małą dziewczynką usłyszałam piosenkę w tym języku i mimo,że nic nie rozumiałam,zakochałam się w nim. Miłość ta przetrwała do dziś. Czyli minęło już 11 lat. Przez ten czas mam na swoim koncie multum sukcesów. Chociażby najlepsze wyniki na egzaminach w szkole,bardzo dobre oceny,za rok matura na podstawie podstawowym i rozszerzonym. Jednak mój największy sukces to nauka. Nie umiem mówić,pisać perfekcyjnie,czasy niekiedy mi się mylą,mimo to uczę się z uśmiechem na twarzy i wiem,że nigdy on nie zniknie z mojej buzi,póki mogę robić to co kocham najbardziej 🙂

  • Natalia

    Mam na imię Natalia, aktualnie uczęszczam do liceum. Szczerze mówiąc, wcześniej nie pałałam miłością do języka niemieckiego; wszystko zmieniło się w gimnazjum, kiedy nauczycielka zauważyła, że mam potencjał do nauki tego języka. Pojawiały się dobre oceny, liczne pochwały, co jeszcze bardziej mnie motywowało. Polubiłam ten język.W obecnej szkole daję z siebie tyle ile tylko mogę i widzę postępy. Z tego wszystkiego zaproponowano mi wyjazd na wymianę polsko-niemiecką, oczywiście bez wahania się zgodziłam. Klika tygodni temu wróciłam i uważam, że moim największym sukcesem jest to, że przełamałam się i rozmawiałam z rodowitymi Niemcami. Oczywiście nie obyło się bez małych przeszkód, ale śmiało mogę powiedzieć, że pokonałam je i przez to zakochałam się po uszy w języku niemieckim i każdą wolną chwilę poświęcam na naukę!

  • Kuba Bucki

    Cześć, jestem Kuba – pasjonat języka niemieckiego. Mógłbym
    przedstawiać się tak każdemu 🙂 Moim największym sukcesem w nauce tego języka
    był:

    1. Czas, kiedy zacząłem go rozumieć. Kiedy dłuższe
    zdania oglądanego serialu czy czytanej książki zaczęły być dla mnie zrozumiałe,
    kiedy nie musiałem zaglądać do słownika, żeby sprawdzić co drugie słówko – dziś
    na szczęście sprawdzam już tylko co piąte – szóste 🙂

    2. Pierwsza rozmowa w języku niemieckim, podczas której nie zacinałem się tak jak na początku. Kiedy łatwo przychodziły zdania w Present Perfekt czy stronie biernej. Kiedy faktycznie zacząłem skupiać się na temacie rozmowy, a nie na tym, że KTOŚ MÓWI DO MNIE PO NIEMIECKU! 🙂

    3. I każdy zauważalny owoc/ postęp/ efekt codziennej ciężkiej, ale przyjemnej nauki!

  • Iza Łukasik

    Hejka 😉
    Niemieckiego uczę się od jakichś 4 lat. Pokochałam ten język, może nie od razu, ale dzięki mojej wspaniałej nauczycielce stał się on moją pasją. Wygrywałam różne konkursy, miałam tytuły germanistki roku (racja, poziom gimnazjum to może nie jakaś ogromna wiedza, ale bardzo przykładałam się do nauki i zawsze byłam „do przodu” z materiałem, w porównaniu do reszty klasy).
    Jednak zawsze największy problem sprawiało mi mówienie, tak więc dogadanie się z kimś po niemiecku było chyba moim największym sukcesem 😉 pamiętam jak kiedyś zamówiłam kawę oraz poprosiłam o rozmienienie pieniędzy na stacji benzynowej w Austrii, a niedawno dogadałam się z chłopakiem z Niemiec! Wszystko po niemiecku oczywiście. Zobaczyłam że moja praca nie poszła na marne, bo jednak ktoś mnie zrozumiał (co więcej – usłyszałam że całkiem nieźle idzie mi z niemieckim) i w pewnym sensie pokonałam swój strach przed mówieniem. Nadal nie przepadam za rozmową w obcym języku, jednak idzie mi coraz lepiej. Myślę że taka udana próba „praktycznego użycia języka” jest dla mnie o wiele większym sukcesem, niż wygrane konkursy czy dobre oceny w szkole 😉

  • Monika Damtier

    Hej 🙂 Moim sukcesem w nauce języka było na przykład to, że słucham piosenek po niemiecku i ze słuchu rozumiem tekst, aż podniecenie rośnie w środku i radość 🙂 A kolejną niespodzianką było to, jak podczas praktyk zawodowych w Niemczech podzielono naszą 16-osobową grupę na pół, rozdzielono i była tylko jedna germanistka… i mi Pani zleciła ‚nadzór’ językowy i dogadywanie się/tłumaczenie reszcie grupy z niemieckiego co mamy zrobić 🙂 Co prawda jeszcze muszę dużo posiedzieć nad niemiecki, ale po skończonej szkole mam już spokojny czas na naukę, a te książki wydają się świetną pomocą 🙂 Btw, 4 lipca są moje urodziny…. 😀

  • Basia

    Witam serdecznie 🙂
    Mój największy sukces w nauce języka niemieckiego to bez wątpienia nagłe odkrycie na pewnym etapie nauki, że niemiecki ma swoją piękną, niepowtarzalną melodię!
    Początki były trudne – w podstawówce z przymusu. Każdy wyraz, nawet wyznanie miłosne brzmiał jak rozkaz rozstrzelania. Wtedy zapisałam się też na „dodatkowy” niemiecki. I po pewnym czasie wspomniana niespodzianka. Pozdrawiam

  • KasiaHaBe

    Pamiętam jak w piątej klasie szkoły podstawowej po pierwszej lekcji języka niemieckiego wróciłam cała w skowronkach do domu i oznajmiłam mamie, że zostanę w przyszłości germanistką … pierwsze poważne postanowienie i marzenie 12 latki! Dziś dziękuję wszystkim moim nauczycielom-pasjonatom tego języka, ponieważ sama dobrych kilkanaście lat temu dołączyłam do ich grona a swój osobisty sukces i pasję rozdaję garściami moim uczniom … Być może któryś z nich i po moich lekcjach wrócił lub wróci do domu i spełni swoje marzenie tak jak ja kiedyś … Ot taki sukces! 🙂

  • Ola

    Nie mam dużego doświadczenia z niemieckim, choć uczę się go przeszło 3 lata. Ale moim największym sukcesem było spontaniczne wytłumaczenie drogi po niemiecku parze Czechów, którzy kręcili się zagubieni po Zakopanem przeszło pół godziny, bo nikt nie był w stanie im pomóc.
    Niby nic, ale ile razy sobie o tym pomyślę, buzia mi się cieszy, że odważyłam się im pomóc. I to z dobrym skutkiem!

  • Agnieszka

    Hej,
    od najmłodszych lat kocham język niemiecki. Bardzo chętnie i z czystą przyjemnością się go uczę. Jednak moją największą słabością jest mówienie. Po prostu nie mam odwagi z kimś porozmawiać w języku niemieckim gdyż mam w głowie głupie myśli jak: „a może on zna lepiej niemiecki”, „a co jeśli zrobię błąd” „a co jak on mnie wyśmieje” itp..
    Przez to mało co rozmawiam z tym języku. Jedynym miejscem gdzie używam języka mówionego jest kurs językowy. Wiem, że tam są osoby z moim poziomem i nie mam się o co martwić. Ale to tylko mój mały sukces językowy.Moim największym sukcesem jest to, że pojechałam do Niemiec. Byłam tam kilka dni. W pierwszym dniu miałam totalną blokadę językową i nie potrafiłam nic powiedzieć. W drugim dniu już bez problemu „wymiatałam” językiem. W końcu musiałam jakoś się dogadać. Nawet nie czułam, że mówię. To było takie automatyczne. Przyszło tak nagle. Całe moje lata nauki wreszcie mogłam wyrzucić z siebie używając języka nowy. Niesamowite uczucie :))

  • Elżbieta Wydra

    Niemiecki… czysty przypadek, bo koleżanka w liceum uważała, że angielski trudniejszy. OK wybrałyśmy niemiecki. Po liceum – decyzja jakie studia. Miało być prawo albo historia, ale wtedy mój tato łamanym baaardzo niemieckim załatwił mi wyjazd do rodziny niemieckiej do Köln. Na miesiąc – rok 1991, no to nie mogłam inaczej zrobić i potem poszłam na germanistykę. Na uczelni po pierwszym roku zoragnizowano wyjazd wakacyjny do…. Niemiec. Tzn. zarobkowy, miało być zbieranie truskawek…. ale zamiast kobiałki truskawek i pieniędzy przywiozłam sobie z Niemiec… męża. W tzw. międzyczasie skończyłam studia, dopingowana przez męża, złożyłam papiery na tłumacza przysięgłego i zaczęłam uczyć w szkole, oczywiście niemieckiego.
    Mój sukces z niemieckim – to mój sposób na życie, nie wiem, jak by wyglądało moje życie, gdyby nie niemiecki. Podziękowania dla koleżanki, która bała się angielskiego 😉

  • Justyna Piecyk

    Podczas studiów marzyłam o wyjeździe na stypendium do Niemiec.Niestety pomimo wielu starań nie udało mi się… Moje marzenie spełniło się dopiero po 8 latach. Wyjechałam na Sokratesa w ramach Szkolenia Mobilnej Kadry Językowej. Spędziłam cudowny tydzień na szkoleniu w Hamburgu. Wiem, że wszystkie marzenia mogą się spełnić, tylko na niektóre z nich trzeba trochę dłużej poczekać 🙂

  • Żaneta Orlińska

    W liceum uczyłam się niemieckiego, ale w związku z tym, że
    na maturze zdawałam angielski, nie umiałam się przekonać do języka niemieckiego.
    Po kilku latach pracy zawodowej okazało się, że niemiecki jest bardzo
    przydatnym i cenionym na rynku pracy językiem. Postanowiłam zatem wrócić do
    podstaw, które mam i od września zabieram się do nauki już tak na maxa
    profesjonalnie. Jestem z tego ogromnie zadowolona, bo mam podstawy i łatwiej
    było mi się w tym języku zakochać – tak po prostu docenić. Uczę się! Z pełną
    pasją i zamiłowaniem 🙂

    to jest mój sukces – największy !!!

  • Od Marta A. przesłane 28.06.2016 godz. 16:41:

    Miłośniczka języka niemieckiego
    Melduje się! 🙂
    A więc tak moim największym osiągnięciem jest laureat konkursu przedmiotowego z języka niemieckiego w klasie trzeciej i finalista ( z tego samego konkursu w klasie drugiej ). Ten język napraaaawdę ułatwia mi życie 🙂 dzięki temu dostałam się do mojej wymarzonej szkoły bez egzaminów wstępnych. A jest to prestiżowa szkoła prywatna. A więc dużo mu zawdzięczam.
    Po drugie zwolnił mnie z egzaminu z języka obcego i mogłam cieszyć się całym dniem wolności c: kiedy inni musieli wysilać się i męczyć nad testem.
    Taak to są moje naprawdę duże osiągnięcia, które mam w dokumentach.
    Ale tak prywatnie to moim osiągnięciem jest ostatnio przebyta rozmowa z ochroniarzem xd. Było to w Niemczech. Kilka tygodni temu. W pergamon Museum.
    Odbyłam niezwykle interesującą negocjację, w której namawiałam go, aby wpuścił mnie spowrotem, gdyż zostawiłam tam swoją torbę. Wiem, że teraz czytający śmieją się. Bo przecież to ” zwykła rozmowa ” ale nie dla mnie. Rozmowa z nauczycielem, przyjacielem czy w końcu z komisją egzaminacyjną jest zupełnie inna. Oni mówią niezwykle wyraźnie, mutterspracherzy no cóż … rzucają słowami, mówią niedbale i ciężko niektórych zrozumieć tak jak to było w przypadku mojego ochroniarza.

    Tschüss