with 17 komentarzy

znasz angielski poznaj niemiecki

W pewnym momencie na studiach zaczęłam przyglądać się innym językom i je porównywać. Była to dla mnie fascynująca przygoda odkrywać podobieństwa, wspólne schematy w różnych językach. Nagle okazało się, że języki mają ze sobą coś wspólnego. I to nie jest tak, że każdy z nich jest odrębną jednostką. Poza tym zajmując się tłumaczeniami dostrzegłam, że pewnych rzeczy nie da się przetłumaczyć bez kontekstu kulturowego. A tego bardzo nam brakuje, jeśli nie wyjedziemy do Niemiec i/lub nie zgłębimy kultury kraju. Z pomocą może przyjść nam fantastyczna książka, którą chciałabym Ci dzisiaj przedstawić. Jest to książka Anny Jędrzejczyk „Znasz angielski? Poznaj niemiecki!”. Przygotuj kubek herbaty i zapraszam do czytania.

Od wydawnictwa

Książka jest skierowana do osób uczących się języka niemieckiego a znających podstawy języka angielskiego. Opanowanie podstaw języka angielskiego jest bardzo pomocne przy nauce języka niemieckiego.

Autorka:

– radzi, jak skutecznie nauczyć się języka niemieckiego na podstawie wiedzy o języku polskim i angielskim

– opisuje w sposób krótki i przejrzysty najważniejsze zagadnienia z gramatyki języka niemieckiego z nawiązaniem do języka polskiego i angielskiego

– prezentuje listę 117 najczęściej powtarzających się czasowników i 52 rzeczowników w języku niemieckim, polskim i angielskim

– przedstawia sposób uczenia się języków obcych z użyciem rysunków.

Moja opinia

Anię poznałam w sieci jakieś kilka miesięcy temu (?). Między nami od razu pojawiła się specyficzna więź, którą można dostrzec u osób z podobnymi pasjami i/lub poglądami na świat. Gdy dowiedziałam się, że Ania – na co dzień doktorantka językoznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim i autorka bloga Angielski i Niemiecki oczami Polki – pisze książkę, mocno jej kibicowałam. Przez kilka miesięcy raz na jakiś czas dostawałam informację, o tym jak jej idzie, aż w końcu książka ukazała się w wydawnictwie Poltext.

Ostatni weekend, będąc w podróży, wykorzystałam na przeczytanie książki „Znasz angielski? Poznaj niemiecki!”. Swoje pierwsze wrażenia przedstawiłam w krótkim filmiku na Facebooku, który możesz zobaczyć tutaj:

https://www.facebook.com/NiemieckaSofa/videos/1053678578011154/

 

Wracając do książki, pierwsze trzy rozdziały przeczytałam bardzo szybko. Ania rozprawiała się w nich z mitami dotyczącymi języka niemieckiego. Podawała rady, jak się tego języka uczyć i porównywała kulturę niemiecką do naszej polskiej. W międzyczasie dodawała komentarze pokazujące, jak to wszystko wygląda w języku angielskim i kulturze brytyjskiej czy amerykańskiej. Czytało się bardzo przyjemnie. Czułam się tak, jakby autorka książki zaprosiła mnie na kubek herbaty oraz ciacho i opowiadała mi o swoich przygodach w Niemczech. Nie wiem, czy to zasługa stylu prawie gawędziarskiego, czy faktu, że Ania faktycznie te przygody przeżyła i postanowiła się nimi podzielić.

Spodobał mi się przykład obalający postrzeganie języka niemieckiego jako twardego. Większość ludzi odbiera język niemiecki przez pryzmat historii i przez pryzmat mów Adolfa Hitlera, które były negatywne i agresywne. Jednak to jak mówi się w języku niemieckim na co dzień niewiele ma wspólnego z przemowami Hitlera. Język niemiecki potrafi być dźwięczny i melodyjny, wystarczy tylko się przełamać i poszukać odpowiednich przykładów. A agresywny ton wypowiedzi nie jest dobrze odbierany przez współczesnych Niemców.

Kolejny ciekawy fragment to ten o dłuuuugaśnych słowach w języku niemieckim. Owszem język ten słynie ze złożeń kilku wyrazów w jedno, ale nie oznacza to, że są one używane w języku potocznym. Niektóre z nich zastępowane są skrótami i te skróty tak mocno zakorzeniły się w mowie, że sami Niemcy miewają problemy z rozszyfrowaniem pełnej nazwy.

Także fragment o różnym postrzeganiu grzecznego zachowania przypadł mi do gustu. Okazuje się, że nie trzeba wyjeżdżać do Azji lub Afryki, żeby spotkać się z różnicami kulturowymi. Nawet osoba mieszkająca „ściana w ścianę” może zupełnie inaczej odbierać pewne zachowania niż my. Nie chcę zdradzać wszystkiego, ale polecam Ci bardzo wnikliwie przeczytać rozdział związany z kulturą. Jestem przekonana, że rozjaśnią Ci się niektóre sytuacje, które do tej pory wydawały się być dziwne.

znasz angielski pozaj niemiecki 2

Następnym dużym rozdziałem w książce jest gramatyka. Ania postawiła tutaj na najbardziej przydatne zagadnienia i postanowiła je wytłumaczyć w prosty i przyjazny sposób. Czasami pojawiają się komentarze porównujące język niemiecki do języka angielskiego, a najważniejsze reguły są zebrane w formie tabelek. Autorka zwraca uwagę, które formy częściej używane są w stylu formalnym, a które w mowie potocznej. Fajne kompendium wiedzy dla osoby początkującej lub osoby, która chce sobie odświeżyć gramatykę. Ćwiczenia do gramatyki pojawiają się na końcu książki, ale uprzedzam – nie jest ich wiele. To nie jest książka do gramatyki, dlatego nie powinniśmy oczekiwać sporej ilości ćwiczeń.

W ostatnim rozdziale znajdziemy całą masę słówek, których używa się na co dzień. Ania umieściła tam tabelę 117 najczęściej używanych czasowników, 52 najważniejsze rzeczowniki i 60 przymiotników. Poza samymi tabelami znajdziemy tam przykłady autentycznych reklam, piosenek, dialogów w sklepie, na poczcie czy u fryzjera. Na końcu można przeczytać fragmenty wywiadów, które autorka przeprowadziła z Niemcami na pewne tematy. Jest to kolejna interesująca część, która pozwoliła mi – czytelnikowi zgłębić i zrozumieć kulturę naszych zachodnich sąsiadów. Fajnym zabiegiem było zaprezentowanie tych fragmentów w języku niemieckim i angielskim, dzięki czemu możemy zauważyć różnice w sposobie wypowiedzi. Ten sam sens w zależności od języka przekazywany jest w inny sposób. Dla mnie to było bardzo ciekawe doświadczenie, bo jak już pisałam na samym początku lubię porównywać języki.

Książkę „Znasz angielski? Poznaj niemiecki!” poleciłabym każdemu, a zwłaszcza osobom, które wybierają się do Niemiec. Zawiera ona nie tylko podstawy językowe, ale podstawy kulturowe, które warto znać zanim wyjedzie się do innego kraju. Są w niej rzeczy, których nie naucza się w szkołach, na kursach. A szkoda. Uważam również, że ta pozycja byłaby świetnym dodatkiem do nauki czy nawet uzupełnieniem nauki. Pojawiające się w książce nawiązania do języka angielskiego pokazują, że niemiecki również może być „cool”, wystarczy tylko spojrzeć na niego z innej strony.

KONKURS

znaszangielski4

Książkę można nabyć w księgarniach stacjonarnych i internetowych, a dzisiaj masz niebywałą okazję, żeby wygrać jeden egzemplarz u mnie na blogu. Wystarczy, że do 25 kwietnia do godziny 23:59 odpowiesz w komentarzu na pytanie konkursowe:

Jakie podobieństwo lub różnica między angielskim i niemieckim najbardziej Cię zaskoczyła?

Wygrywa jedna osoba, której komentarz uznam za najciekawszy. Wyniki zostaną opublikowane do końca miesiąca.

WYNIKI

Opublikowane 01.05.2016:  Trochę mi zeszło z opublikowaniem wyników, ale to wszystko wina pięknej aury za oknami! Postanowiłam dać się ponieść i odpocząć od tego całego internetowego zgiełku. Ty też powinnaś/powinieneś! Ale do rzeczy, pora podać wyniki konkursu.


Nagrodę otrzymuje Iza!


Gratuluję serdecznie i proszę o kontakt mailowy, żebym wiedziała, gdzie wysłać przesyłkę ode mnie.

Pozostałym osobom dziękuję za udział we wspólnej zabawie. Wasze komentarze były wspaniałe, postaraliście się jak zwykle, przez co wybór był bardzo ciężki. Miłej majówki!

 

Podobne wpisy:

  • Anna JJ

    Dzięki Ola, że poświęciłaś swój czas na przeczytanie mojej książki i na tę recenzję 🙂 Cieszę się bardzo, że Ci się spodobała. Przekonujmy dalej Polaków, że niemiecki jest piękny, a Niemcy – warci poznania 🙂 Pozdrowionka :*

    • sabinchen

      przeczytałam książkę „od deski do deski”, no jest jedna rzecz, z którą bym się nie zgodziła..
      Natomiast książka fajnie gawędziarska, widać, że pisana z pasją, przyjemnością i tego Pani Aniu gratuluję, buduje ona ciepłe nastawienie do języka niemieckiego i Niemców. Przeczytałam ją tak z przekory…bo ja angielskiego nie znam, a język niemiecki jest moją pasją, a przy okazji i moją pracą.

      Kiedy będzie ciąg dalszy książki??

      • Anna JJ

        Tak, tytuł jest trochę nietrafiony. Bo nie trzeba „znać” angielskiego, aby zagłębić się w tę książkę. No, ale trudno było wszystkie elementy książki zawrzeć w jednym tytule, więc jest jak jest… 😉 Myślę, że jak ktoś będzie choć trochę zainteresowany, to przeczyta o co dokładnie chodzi w tej książce i zobaczy, że chodzi głównie o język niemiecki, a język angielski to tylko dodatek 🙂 Z którą informacją w książce Pani się nie zgodziłaby? Jestem otwarta na dyskusje 🙂 Następna część książki – zobaczymy 🙂 Za miesiąc jadę do Hamburga na stypendium naukowe – i na tym na razie muszę się skupić 😉

    • Nie ma za co Aniu 🙂 Książka była warta przeczytania.

  • Grzegorz Łebek

    Najbardziej zaskoczyło mnie podobieństwo szczekania psów (np. w komiksach) tj. w angielskim „woof-woof” (chyba najczesciej) a w niemieckim „wuff-wuff” 😀 W polskim dla odmiany hau-hau 😀

  • Asia

    Z chęcią zagłębię się w książkę 🙂
    Znam angielski w stopniu średnio zaawansowanym i jestem właśnie na starcie nauki języka niemieckiego. Na początku jego brzmienie mi trochę przeszkadzało, jednak dokładnie wczoraj ucząc się słówek przed snem, stwierdziłam, że zaczyna mi się podobać 🙂

    Podczas mojej nauki zaskakuje mnie to, że czasem wymowa słówka niemieckiego odpowiada pisowni słówka angielskiego. Dodatkowo niektóre wyrazy są do siebie tak podobne, że jak chcę powiedzieć coś po angielsku „wkradają mi się” słówka niemieckie… 😉 ale trudno się temu dziwić, to jednak ta sama rodzina językowa 🙂

    • Dokładnie tak, to ta sama rodzina językowa. Też czasem wkradają mi się słówka niemieckie w rozmowie angielskiej lub słówka angielskie w rozmowie niemieckiej. Na szczęście to wyłapuję i się poprawiam.

  • Beata

    Dla mnie najbardziej zaskakujące są różne znaczenia słów, które są prawie takie same w języku angielskim i niemieckim np. „sensible” w j.ang. znaczy porządny, a „sensibel” w j.niem. – wrażliwy (w j.ang. poprawnie było by „sensitive”)

  • Sylwia

    Różnice, które najbardziej mnie zaskoczyły między angielskim i niemieckim to:

    1) W języku niemieckim występuje odmiana zaimka dzierżawczego przez przypadki i rodzaje: Ich spreche mit MEINER Oma/MEINEM Freund” , a w angielskim – nie: „I talk to MY mother/MY friend.

    2) W angielskiej wersji facebooka słynne „I like it” w niemieckim tłumaczy się jako „Gefällt mir”, co ma nieco inne znaczenie.

    3) Czasowniki regularne w języku angielskim mają taką samą formę dla wszystkich osób, oprócz osoby trzeciej liczby pojedynczej(I eat, you eat, he/she/it eats, we eat, you eat, they eat) , natomiast w języku niemieckim jest to bardziej zróżnicowane i właściwie każdej osobie przypada inna końcówka (ich ernähre, du ernährst, er/sie/es ernährt, wir ernähren, ihr ernährt, sie/Sie ernähren).

  • Iza

    Bardzo zaskakują mnie podobieństwa w pisowni i wymowie, często wymowa jest identyczna albo bardzo podobna w obu językach, za to pisownia różni się często jedną literką, np. Tee – tea, surfen – surf, Webseite – website, jung – young, gut – good. Albo słowa, które w tych obu językach piszemy tak samo, a czytamy zupełnie inaczej, niemieckie „Inspiration” (czyt. inspiracjon) i angielskie „inspiration” (czyt. inspirejszyn). Ciekawą rzeczą są też czasy. Jak to możliwe że niemiecki posiada ich sześć a angielski aż szesnaście? Kolejną różnicą jest zapisywanie rzeczowników niemieckich wielką literą. Najwięcej zamieszania jest z szykami 🙂 w angielskim mamy podmiot, potem czasownik i dopełnienie w niemieckim ta kolejność bardzo się zmienia w zależności od spójnika. Zaskakują mnie także tłumaczenia przysłów, np. polskie „uparty jak osioł” po angielsku będzie brzmiało „stubborn as a mule” (dosłownie uparty jak muł), a w niemieckim „stur wie ein Bock” (uparty jak kozioł). Bardzo różni się też znaczenie czasownika w zależności od kontekstu. Polacy statkiem płyną, Niemcy jadą (mit dem Schiff fahren), a dosłownie tłumacząc na polski Anglicy statkiem idą „to go by boat”. Na szczęście są też podobieństwa 🙂 polski związek wyrazowy „zielony z zazdrości” w angielskim brzmi „green with envy”, po niemiecku przetłumaczymy to jako „grün vor Neid”, chociaż zdarza się także „gelb vor Neid”. Angielski i niemiecki różnią się także sposobem zapisywania i odczytywania liczb, w języku niemiecku liczbę czytamy od końca. Uwielbiam niemiecki czasownik „machen”, który zastępuje mnóstwo czasowników z języka polskiego, np. „Das Bett machen” – ścielić w łóżko, „Krach machen” – hałasować i tutaj także mamy odzwierciedlenie w angielskim „to make the bad” oraz „to make noise”.

  • ewewelina

    Najbardziej zaskoczyły mnie trudności w zapamiętaniu języka niemieckiego. Język angielski jest łatwy do zapamiętania ze słuchu, wymowa jest łatwiejsza / delikatniejsza i lepiej wchodzi do głowy. Język niemiecki jest twardym językiem, jest wiele liter trudnych do wymówienia oraz wiele reguł które twardo określają budowę zdania, czym się różnią od języka angielskiego w którym budowa zdania, wydaje mi się, jest prostsza.

    • tuagaciatko

      Nie zgodziłbym się, że angielski jest łatwy do wymowy. Sama tylko samogłoska „a” przyjmuje kilka dźwięków, np jako /ai/, /ei/ ash vowel, schwa, lot vowel, wedge vowel i na pewno o jakiejś jeszcze zapomniałam. Dlatego na innych językach studenci uczą się fonetyki tylko rok, np na rosyjskim czy włoskim, a na angielskim przez 3 lata, to jednak też daje do zrozumienia, jak trudna jest angielska fonetyka. Ona się tylko wydaje łatwa 😉 I jak zobaczysz nowe słówko, nie wiesz jak przeczytać dopóki nie sprawdzisz wymowy. A niemiecki pod tym względem jest dużo łatwiejszy. Co do twardości, zawsze by udowodnić, że niemiecki wcale nie jest twardym językiem podaję przykłady np. chemie, psychologie, ich

  • Oj, strasznie ciekawa pozycja :)! Moje zadziwienia zwykle dotyczą słowotwórstwa Niemców oraz zapożyczeń z angielskiego. Na przykład słowo das Handy po angielsku praktycznie nie istnieje jako rzeczownik a już na pewno nie w tym znaczeniu. Początkowo również liczba mnoga w niemieckim od wydawałoby się angielskich słów bardzo mnie dziwiła np. Ladys, Hobbys, Lobbys, Citys. Najbardziej zadziwia mnie jednak ich wymowa i interpretacja. Kiedyś znajomy Niemiec przeczytał maila i odebral go jako odpowiedź twierdzącą na jego pytanie. Mail był po angielsku i miał treść „It’s joke”. No przecież jest napisane: „Jooo— OKE” ;-).

  • Paulina

    Angielski i Niemiecki dzieli bardzo wiele, ale tym co je łączy i jedocześnie jest zaskakujące oraz zabawne – to powiedzenia, żart, sytuacyjny humor! Uwielbiam zagłębiać się w przysłowia! Das Sprichwort, Proverb..zwał jak zwał 😉 Uważam, że są ciekawym sposobem do nauki słówek. Mimo, że ich znaczenie dosłowne jest często zabawne, to przecież ważne jest przesłanie i to, co mówca ma na myśli, bez względu na to, czy pochodzi z Niemiec czy Anglii. Np.:

    Too many cooks spoil the broth.
    Zu viele Köche verderben den Brei.

    Eine Hand wäscht die andere.
    One hand washes the other.

    Der frühe Vogel fängt den Wurm
    The early bird gets the worm.

    Obok tego, co łączy, jest chyba więcej tego, co dzieli. I tym co dzieli, i co mnie zaskoczyło już na początku nauki, to to, ile niemieckich wyrazów obecnych jest w języku polskim, np. durszlak, szlafrok, cug czy majsterszyk. Z językiem angielskim tyle nas nie łączy 😉 Ponadto, LOGICZNOŚĆ języka niemieckiego, której brakuje mnie czasem w angielskim. W języku niemieckim znając składowe jednego wyrazu, możemy zrozumieć co on oznacza, np. die Streichholzschachtel, die Verantwortungslosigkeit i ogólnie rzecz biorąc, angielski wchodzi mi jakoś ciężej!

  • Hania

    Cześć wszystkim 🙂
    Przeczytałam Wasze propozycje, dołożę swoje.

    Mnie zaskoczyło, że w niemieckim są taaaakie długie słowa, to chyba jest najdłuższe:
    Grundstücksverkehrsgenehmigungszuständigkeitsübertragungsverordnung (67 liter).
    Kto by pomyślał, że coś takiego istnieje :). W języku angielskim jest o wiele więcej krótszych słów niż w niemieckim. Niemiecki obfituje w różnego rodzaju złożenia, ale można rozszyfrować ich znaczenie i ten czasownik na końcu! Słuchasz czegoś i czekasz na czasownik.

    Śmieszą mnie niektóre wyrażenia po dosłownym przetłumaczeniu na angielski. Można by nimi sporo namieszać i wywołać albo śmiech albo nieporozumienia.

    np. Alles ist in Butter – Everything is in butter – Nie będziemy szukać niczego w maśle 🙂

    Ich verstehe nur den Bahnhof – I understand only train station.

    Deine Reaktion ist unter aller Sau – Your reaction is under all pig

    Das ist mir Wurst – It is me sausage

    auf die Palme bringen – bring on the palm

    Jeszcze zmora uczących się niemieckiego – rodzajniki. W angielskim sprawa wygląda dużo prościej.

    Ale za to słowo proszę jest o wiele prostsze w niemieckim. Bitte zastąpi: please, here you go, not at all, go ahead.

    A podobieństwa to na pewno Denglisch

  • Aga

    Napisałaś bardzo zachęcający tekst. Co do zaskakujących różnic – najbardziej mnie zaskoczyło to, że w ogóle ktoś może oprzeć naukę języka niemieckiego na angielskim. Owszem, w wielu językach mamy mnóstwo zapożyczeń, sama wiesz ile w polskim jest greki, łaciny, trochę niemieckiego i angielskiego również. Zupełnie nie dziwi mnie też uczenie się hiszpańskiego na bazie angielskiego. Ale niemiecki? Niemiecki?! Miałam „przyjemność” uczyć się niemieckiego w liceum przez trzy lata. Podkreśliłam przyjemność, ponieważ uczenie się tego języka kompletnie mi jej nie sprawiało. Dlatego też nie wymienię Ci dokładnych różnic gramatycznych na przykładach. Nie mogłam się odnaleźć w tym świecie i nie zdawałam sobie sprawy, że mogę się odnieść do innego języka, znanego przeze mnie w bardzo dobrym stopniu, czyli angielskiego. Był dla mnie ciężki, trudny i groźny. A kultura? Kto tam w ogóle mówił o kulturze? Jedyne co pamiętam z lekcji to „Ich spreche kein Deutch”… W każdym razie, jak tylko natknęłam się na profil Ani, wiedziałam, że książka musi być moja. Pasja do języka przekłada się na prawdziwy dar przekazywania cennych wskazówek dalej. Jakie podobieństwo między angielskim a niemieckim najbardziej mnie zaskoczyło? A takie, że obu języków można uczyć się z przyjemnością – i można ICH uczyć z przyjemnością. Pozdrawiam, Aga 🙂

  • Niestety nie kojarzę. Sam temat odgłosów zwierząt pojawił się już na blogu 🙂