with 16 komentarzy

tea-381235_1280Kiedy przychodzi weekend, nareszcie mogę usiąść (sich setzen) na chwilę i odpocząć. Mogę pozwolić sobie na to żeby wszystko kręciło się tylko wokół mnie. Ostatnie tygodnie są bardzo intensywne (intensiv). Dlatego cieszę się, że przynajmniej w weekend mogę się zrelaksować (sich erholen). W dzisiejszym wpisie zdradzę Ci mój sposób na odpoczynek. Pewnie, jeśli czytasz mnie uważnie, nie będzie to dla Ciebie zaskoczeniem (die Überraschung).

Mój sposób na relaks

Za oknem piękna pogoda. Ostatnie dni minęły tak szybko, że nie mam ochoty (keine Lust haben) już tak pędzić. Czas włączyć tryb flow. Wystarczy chwila, żebym zdecydowała (entscheiden), co będę robiła dzisiaj przez większość dnia. Z radością spoglądam na regał, który już od długiego czasu stoi zakurzony (staubig). Czasami odzywał się cicho i mówił, że tęskni, ale go ignorowałam. Podchodzę do niego i opuszkami palców (die Fingerkuppen) przesuwam po grzbietach książek. Moje ciało przebiega dreszcz (mich durchläuft ein Schauder). Jakie to miłe uczucie! Mija kilka sekund i już wiem, która książka przeniesie mnie dzisiaj w inny świat. Lubię takie podróże. Nigdy nie wiesz, co czekać będzie na następnej stronie.

books-315677_640Zanim przeniosę się na balkon, wchodzę do kuchni. Nie wiem jak Ty, ale ja zawsze, gdy czytam książkę i próbuję się zrelaksować, piję herbatę (der Tee). Nie, nie kawę. Kawa jest nie dla mnie. Nie czuję się po niej najlepiej, ale herbata… Herbatę mogłabym pić litrami. Czarna, zielona, czerwona, owocowa. Każda z nich jest warta grzechu (eine Sünde wert). Na moje szczęście całkiem niedawno dostałam dostawę herbat od niemieckiej firmy Teekanne (po polsku: dzbanek do herbaty), więc mam w czym wybierać. Bardzo lubię klasycznego już Earl Grey’a, ale dzisiaj postanawiam spróbować czegoś innego. Wybieram herbatę o nazwie „Zen Chai”. Obrazek zrelaksowanej kobiety i opis samego napoju (das Getränk), są tu czynnikami decydującymi. W końcu chciałabym napić się czegoś dobrego i przy okazji być w lepszym nastroju (die Laune). Nie żałuję. Czytanie książki i popijanie zielonej herbaty o aromacie cytryny i mango (die Mango), wprawia mnie w doskonały humor. I ten przyjemny zapach, delikatnie owocowy…

Chwila refleksji. Tyle wiemy o tym, skąd herbata pojawiła się w Europie, ale nie mam pojęcia, jak zawitała (eintreffen) do naszych sąsiadów. Jak dobrze, że jest Internet. W momencie mogę zaspokoić moją ciekawość.

Historia herbaty w Niemczech

Herbata w Niemczech pojawiła się dopiero w XVI wieku i początkowo nie traktowano jej jako zwykłego napoju. Uważano ją za lekarstwo (das Heilmittel). Miała pomagać przy problemach z żołądkiem. Głównym problemem wzrostu popularności tego napoju była dosyć wysoka cena i długi czas oczekiwania (eine lange Wartezeit) na dostawę (ok. 8 miesięcy). Poza tym zielona herbata, która była wtedy najczęściej importowana, nie odpowiadała niemieckim podniebieniom (der Gaumen, die Gaumen). Dopiero później, gdy Anglicy zaczęli sprowadzać czarną herbatę, niemieckie społeczeństwo przekonało się do jej smaku (einer Sache Geschmack abgewinnen).

DSC_0449

Najbardziej chwalili ją lekarze. Doktor Cornelius Bontekoe, który był nadwornym lekarzem Fryderyka Wilhelma, zalecał picie 100 filiżanek herbaty (100 Tassen des Tees) dziennie! Herbata stała się ulubionym napojem podczas spotkań towarzyskich, imprez. Także pisarze i poeci lubili pochylić się nad (sich über etwas neigen) filiżanką tego aromatycznego napoju.

Jednak prawdziwą popularność herbata zyskała dopiero w XX wieku, kiedy jej cena spadła na tyle, że całe społeczeństwo mogło pozwolić sobie na zakup.


A Ty jak się relaksujesz? Którą herbatę lubisz najbardziej?


Wpis powstał dzięki uprzejmości firmy Teekanne.

Żródło: 1

Podobne wpisy:

  • Przybijam Ci wirtualną piątkę. Kawy nie piję w ogóle, nawet tej „oszukanej” 😉 Natomiast herbatę pijam na okrągło, nawet przy 30-stopniowym upale. Ten tym tak ma 🙂 Ch. zdążył się już przyzwyczaić, ale na początku dziwiło go, że w Polsce herbatę pija się nawet do obiadu 🙂 Moje ostatnie odkrycie : połączenie mięty i truskawki.

    • Piątka!

      Takiej herbaty nie piłam jeszcze, ale brzmi smakowicie i orzeźwiająco. Muszę koniecznie wypróbować.Jak dobrze, że nie jestem w tym sama 🙂

  • Magdalena Surowiec

    Też uwielbiam herbatę. W zimie dobijam do 40 kubków dziennie

    • 40 kubków?! Wow, to ja jeszcze się nie zbliżyłam do Twojego rekordu, mimo że pijam jej sporo.

      • Magdalena Surowiec

        Możliwe, że w mroźne dni jest to nawet więcej 🙂

      • Magdalena Surowiec

        Hm, przecież u mnie najzimniej w ciągu dnia to jakieś minus 5 stopni, i to w bardzo zimne dni.

  • obserwatore

    Czyli w Niemczech historia herbaty również od problemów żołądkowych się zaczęła. We Włoszech (południowych) na tym etapie zakończono. Do tej pory przy proszeniu o herbatę spotyka się z troskliwym wzrokiem i zaniepokojeniem w głosie co mogło zaszkodzić. 😉

    • Tak 🙂
      Ciekawa jestem, czemu we Włoszech zatrzymano się na tym etapie. I czemu herbata nie zyskała takiej popularności jak kawa czy cappuccino.

  • der grüne Tee natürlich 🙂

  • Herbaciarnia to też moje ulubione miejsce. Ale nie zawsze mam czas, żeby się do niej wybrać i na spokojnie zastanowić się, która paczuszka wróci ze mną do domu

  • Dziękuję Natalio 🙂 Oby kolejne wpisy też były dla Ciebie ciekawe. Pozdrawiam z kubkiem herbaty!

  • Schade.

    Magst du grünen Tee nicht?

  • papugazusa.wordpress.com

    Ja niestety lubię kawę… ale chętnie bym z niej zrezygnowała… tylko trochę trudno… bo to dla mnie synonim 5 minut tylko na relaks. Z herbat, nałogowo piję zieloną… ale podczas mojego pobytu w Berlinie u niemieckich znajomych… zostałam zaskoczona herbatą o smaku gumy kaczora donalda, jeżeli coś takiego jeszcze pamiętasz. Do dziś wspominam swoje herbaciane, niemieckie spotkanie 🙂

    • Nie piłam jeszcze takiej herbaty! Zapewne smakuje pysznie i przypomina dzieciństwo:)

  • Avrea

    herbate pijam litrami , ma fioła i ciągle kupujejakąś naowa , a Teekanne uwielbiam black currant 😉