with 7 komentarzy

_BON6371Jak co roku tuż przed postem Niemcy się bawią. Organizują uliczne pochody, festyny. Bywa bardzo wesoło, a już z pewnością kolorowo. Dzisiaj chciałabym zabrać Cię w podróż na karnawał w Szwabii i  Alemanii. Barwne zdjęcia zawdzięczam jednemu z czytelników.

Jakiś czas temu napisał do mnie Wojtek Bondarenko, którego  zdjęcia są ozdobą (der Schmuck) tego wpisu, z prośbą o napisanie artykułu na temat karnawału (der Fasching). Uznałam to za bardzo ciekawy pomysł (die Idee), bo z karnawałem w Niemczech związane jest kilka interesujących tradycji. O jednej z nich mogłaś przeczytać rok temu. Kolejną zaobserwował (beobachten) Wojtek w Weingarten, i to o niej dzisiaj napiszę.

Karnawał w Szwabii i Alemanii

Karnawał (der Karneval) w Szwabii i Alemanii nazywany jest również Fasnet. Wywodzi się z średniowiecza, kiedy to nakazywano (befehlen) zjadanie psującej się żywności przed rozpoczęciem postu. Niektóre źródła podają (mitteilen), że Fasnet ma korzenie w tradycjach germańskich. Germanie chcieli w ten sposób przegonić (verjagen) złego ducha zimy i zaprosić do swojego życia wiosnę.

Tuż przed postem ulicami szwabskich i alemańskich miast ciągną się wielkie karnawałowe korowody (die Umzüge). Znakiem rozpoznawczym (das Erkennungszeichen) tego regionu są kolorowe kostiumy różnych postaci i piękne drewniane maski. Maski  (die Masken) wykonuje się ręcznie głównie z drewna, ale można też spotkać maski z papieru, materiału, drutu czy skóry. W wielu miejscowościach nadal są ludzie, którzy zajmują się (sich beschäftigen) profesjonalnym rzeźbieniem masek. W końcu są one dopasowywane do konkretnej osoby i wymagają niesamowitego dbania o szczegóły. W skansenie Vogtsbauernhof w Gutach można się wybrać nawet na specjalne pokazy rzeźbienia masek.

_BON6391

Bardzo często maski przekazywane są z pokolenia na pokolenie, a koszt takiej maski u rzeźbiarza dochodzi nawet do 1000 euro. Każda postać, która pojawia się (erscheinen) na pochodzie ma swoją tradycję. Najstarsze są postacie diabła i błazna (der Narr), ale zajdziemy również czarownice i zwierzęta. Podobno każdą maskę należy zarejestrować (anmelden) w ratuszu, by uzyskać unikalny numer. Ten numer pozwala na identyfikację w razie popełnienia przestępstwa. Jak dla mnie ciekawe rozwiązanie.

Zanim przejdziemy do podziwiania zdjęć z pochodu, wspomnę jeszcze tylko, że każde miasto, region ma swoje przyśpiewki i okrzyki, przygotowane właśnie na tę okazję. W Weingarten Wojtek miał okazję słyszeć: „Narri-Narro!”. A podczas pochodu zapewne można było usłyszeć  tę piosenkę:

Das Leben braucht die Arbeit wohl,
die Plagen und die Sorgen,
sonst wär’n die Tage gar zu hohl
und sinnlos jeder Morgen.

Doch jedes Jahr für kurze Zeit
stellt man den Alltag auf den Kopf,
wirft Sorg und Arbeit rasch beiseit’
und wird zum närrischen Tropf!

In diesen Tagen herrschen nur
die Tollheit und die Freude,
und suchest du nach ihrer Spur
in Altdorf find’st du beide.

So ist’s seit alten Zeiten schon
in Altdorf stets gewesen,
und jeder brave Bürgersohn
lernt Narrheit vor dem Lesen!

Refrain:
Drum fass mich an und tanz mit mir, greif nur zu,
ich bin nicht als Herr, nicht als Dame hier, bin Narr wie du!
Und eh die Fasnet zu Ende geht bleib ich so!
Solang wird mein Mädel im Tanze gedreht, närrisch und froh!

 


A Ty byłaś na Karnawale w Niemczech? Jak Ci się podobało?


 P.S. Jeśli chcesz podzielić się z innymi ciekawymi zdjęciami z Twojej podróży po krajach niemieckojęzycznych i chcesz przeczytać interesujący artykuł, możesz się do mnie odezwać na maila: aleksandra@niemieckasofa.pl  A może chcesz napisać jakiś wpis gościnny, opowiadający o swojej podróży? Pisz 🙂

Podobne wpisy:

  • Ania (Archoris)

    Z przyjemnością wzięłabym udział w czymś takim. To musi być świetna zabawa 🙂

    • Sama też chętnie bym się wybrała, bo jeszcze mnie na karnawale w Niemczech nie było. Wstyd! 😉

  • Kumpela opowiadała mi, że w Szwarcwaldzie nosi się z tej okazji maski czarownic, też drewniane/rzeźbione. Tak jak widać na moich zdjęciach w Cottbus też było trochę masek, ale większość to były raczej stroje wymyślone i zrobione własnym sumptem. Wojtku, u Ciebie też rzucano cukierkami w widzów :)? Świetna impreza, koniecznie chciałabym wybrać się z tej okazji za rok do Kolonii 🙂

  • Magdalena Surowiec

    Co roku siłą rzeczy jestem na karnawale i muszę powiedzieć, że bardzo nie lubię tego czasu. Jeszcze się nie zaczęło, a już nie mogę się doczekać, kiedy będzie po. Grunt to przetrwać Rosenmontag 🙂 potem poleci.

  • Jak pięknie, kolorowo! A maski wyglądają fenomenalnie, urzekły mnie koty 🙂 Ależ się cieszę, że tu trafiłam – kiedyś znałam całkiem dobrze niemiecki, zdawałam z niego maturę… ale szczerze to teraz niewiele po niemiecku powiem. Ale widzę, że mam szansę tutaj przypomnieć sobie co nieco i nauczyć się nowych zwrotów :)))

  • Nie miałam pojęcia, że Niemcy tez tak świętują karnawał jak Włosi:). Szkoda, że u nas nie ma w zwyczaju organizować takich parad.