with 16 komentarzy

kreuzweg-nagłówekWczoraj  odbyła się inauguracja 14. Tygodnia Filmu Niemieckiego we Wrocławiu. Tydzień Filmu Niemieckiego to doskonała okazja, żeby zapoznać się z nowościami filmowymi po zachodniej stronie granicy i poobcować trochę z kulturą i językiem niemieckim. Pierwszym filmem, który z tej okazji puszczono była „Droga Krzyżowa”(Kreuzweg). Dzisiaj chciałabym podzielić się z Tobą wrażeniami z filmu.

Tydzień Filmu Niemieckiego

Tydzień Filmu Niemieckiego to największy przegląd kina niemieckiego w Polsce. Jest organizowany przez Konsulat Generalny Niemiec we Wrocławiu, Dom Norymberski w Krakowie, Kino Nowe Horyzonty i Konsulat Generalny Niemiec w Krakowie. W tym roku zagościł we Wrocławiu, Katowicach, Poznaniu, Opolu i Zielonej Górze, a także w Krakowie, Rzeszowie i Kielcach.

tydzien-filmu-niemieckiego-2014Przed wczorajszym filmem zostaliśmy przywitani przez przedstawiciela kina Nowe Horyzonty oraz panią konsul generalną Elisabeth Wolbers, którzy pokrótce opowiedzieli, czego możemy się spodziewać na tegorocznym Tygodniu i zaprosili na dyskusję po filmie z lampką wina. Przy okazji miałam okazję na żywo obserwować pracę tłumacza ustnego i … zahipnotyzowało mnie to. Cóż, nie da się ukryć, że tłumaczenia mnie fascynują, ale dzisiaj miało być o filmie.

Droga Krzyżowa (Kreuzweg)

„Droga Krzyżowa” to dramat z 2014 roku reżyserii Dietricha Brüggemanna, który będzie miał swoją premierę w Polsce dopiero w grudniu. Otrzymał Srebrnego Niedźwiedzia za najlepszy scenariusz oraz Nagrodę Jury Ekumenicznego podczas Berlinale 2014 oraz Nagrodę Jury Studenckiego w Edynburgu.

kreuzweg-poster„14 letnia Maria dorasta w bardzo religijnej rodzinie, która należy do Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X i żyje według tradycyjnych, ortodoksyjnych katolickich nakazów wiary. Dziewczyna, uczęszczając do szkoły publicznej i kontaktując się z rówieśnikami, stale konfrontowana jest ze stylem życia, którego jej rodzina, a w szczególności matka, nie akceptuje. Maria nie może śpiewać w chórze ani brać udziału w lekcjach gimnastyki, ponieważ muzyka, z jaką się tam styka, jest wytworem szatana. Każda próba odstępstwa od surowych reguł bractwa jest piętnowana, także z tego powodu, że Maria przygotowuje się do przyjęcia sakramentu bierzmowania. Podczas lekcji religii młody ksiądz, wyjaśniając dogmaty wiary, używa bardzo dobitnego i metaforycznego języka. Wrażliwa i ciągle napominana za swój niezbyt pokorny stosunek do Boga i rodziny dziewczyna przyjmuje jego przykazania dosłownie. Skoro kapłan twierdzi, że Jezus potrzebuje od wiernych ofiary, to należy tę potrzebę zrealizować. Maria postanawia poświecić swoje życie, wierząc, że dzięki temu jej chory trzyletni brat zacznie mówić.” http://www.kinonh.pl/

 

Droga Krzyżowa (Kreuzweg) – moje wrażenia

Film mną wstrząsnął, poruszył mnie i zmusił do zastanowienia się nad otaczającą nas wszystkich rzeczywistością. Jakie powinniśmy mieć relacje z rodzicami? Jak powinna wyglądać nasza wiara? Jaką rolę odgrywa Kościół, duchowni? Jak dalece mogą oni ingerować w nasze życie? Jak rozpatrywać pojęcie grzechu? Co to jest tak naprawdę tolerancja? To tylko garstka pytań, która nasunęła mi się podczas projekcji i po niej.

Na pierwszy plan rzuciły mi się niezdrowe relacje matki z resztą rodziny. Jest ona despotyczna, nie dopuszcza do głosu nikogo innego i swoje zdanie uważa za jedyne słuszne. Dzieci robią wszystko, o co matka poprosi, byleby tylko nie krzyczała i nie miała złego nastroju. Jak dla mnie są one przez nią zastraszane. Ojciec natomiast zawsze siedzi z boku, nie sprzeciwia się i udaje, że nie widzi problemów, które przecież się pojawiają. Główna bohaterka drży na każdym kroku, bo przecież nie chce zawieść matki i Boga. Chciałaby być dobrą katoliczką, poświęcić swoje życie na rzecz uzdrowienia młodszego brata, a jednocześnie cały czas ma wrażenie, że wszystkich wkoło zawodzi. Jak dla mnie to kwestia braku zrozumienia, braku szczerej rozmowy w rodzinie o tym, co dręczy młodą dziewczynę, co jest dla niej niejasne. Nie ma też w tej rodzinie osoby, która by usiadła z Marią i rozsądnie wytłumaczyła jej, czym są grzechy i kiedy je popełnia. Przez moment próbuje to zrobić opiekunka z Francji, jednak matka dziewczynki szybko daje jej do zrozumienia, że nie życzy sobie wtrącania się w ich sprawy. Brak tam rozróżnienia między grzechami ciężkimi, a lekkimi. Wszystko, co zrobi dziewczyna, jest rozpatrywane jako najgorsze zło. A przecież tak nie jest. Nie ma nic złego w rozmowie, którą przeprowadza w bibliotece z Christianem, a jednak zarówno matka, jaki i ksiądz sprowadzają tą rozmowę do poziomu grzechu cudzołóstwa. Zamiast wytłumaczyć Marii, żeby uważała na relacje z mężczyznami i żeby nie poddawała się pokusie zbliżenia fizycznego przed ślubem, demonizują tą znajomość i wpędzają dziewczynkę w poczucie winy.

Sam sposób nakręcenia filmu wydaje mi się idealny dla historii, którą przedstawia. W 14 epizodach odpowiadających 14 stacjom drogi krzyżowej reżyser pokazuje historię Marii, używając do tego celu pojedynczych ujęć. Brak w nim muzyki, poza jedną sceną na sali gimnastycznej, co dodatkowo podkreśla dramaturgię filmu. A zakończenie? Nie mogło być lepszego. Na koniec filmu kamera pokazuje niebo i na kilka minut zapada kompletna cisza, pojawia się czarny ekran. Dopiero po chwili pojawiają się napisy. Ta cisza była potrzebna na oczyszczenie swojego umysłu i uporządkowanie myśli odnośnie tego, co oglądałam przez 110 minut. Widziałam po ludziach na sali, że wszyscy wychodzili w milczeniu i bili się nadal z myślami, żeby ocenić odpowiednio ten film.

Jak mogę podsumować ten film? Zrobił on na mnie ogromne wrażenie. Na co dzień lubię zupełnie inne gatunki filmowe, ale raz na jakiś czas warto się przełamać i zobaczyć coś innego. Po obejrzeniu filmu nasunęły mi się dwa wnioski. W niczym nie należy przesadzać. Trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć stop. Czy warto go obejrzeć? Myślę, że tak. Chociażby po to, żeby potem przemyśleć wiele kwestii dotyczących swojego życia – nie tylko religijnego.

Materiały szkolne na zajęcia z języka niemieckiego do pobrania na głównej stronie filmu: http://www.kreuzweg-derfilm.de/

A Ty wybierzesz się na ten film do kina? Może już go oglądałaś w Niemczech?


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, podziel się nim ze znajomymi, używając poniższych przycisków.

Podobne wpisy:

  • Po przeczytaniu Twojej recenzji chętnie bym ten film obejrzała.

    • To wbijaj w grudniu do kina na premierę w Polsce 🙂

  • Widziałam, że ten film leciał też na Transatlantyku w Poznaniu. A skoro jest filmem festiwalowym i promowanym za granicą, to musi być dobry. Mam nadzieję, że uda mi się na niego pójść w grudniu. Nareszcie wpis filmowy :D!

    • Diana, szczerze polecam, bo widziałam, że oglądałaś już podobne filmy. Warto zobaczyć.

      P.S. Nie mogłaś się doczekać wpisów filmowych? 😉

  • Ania

    Świetna relacja, zachęciłaś mnie. Nasuwają mi się wnioski, że relacje i klimat w rodzinie zależy w dużej mierze od matki, jeśli ona „kuleje” w tych sferach, kuleje każdy członek rodziny. Także w zaburzonym podejściu do wiary, choć lepiej mówić o religii. Czasem ludzie bywają religijni bez bycia wierzącym.

    • Dziękuję Aniu 🙂
      Matka jest ważną postacią w życiu rodziny, najczęściej to ona ukierunkowuje nas i to przez nią/dzięki niej stajemy się potem w dorosłym życiu tym, kim jesteśmy.

      A religia? Wydaje mi się, że duchowni powinni bardziej zwracać uwagę na to, w jaki sposób i do kogo akurat przemawiają, żeby nie wyrządzić drugiej osobie krzywdy.

  • Luiza

    Olu, gdzie są dokładnie te materiały do nauki?

    • Tuż pod „Presskit” znajduje się „Schulmaterial”. Musisz zjechać niżej na stronie 🙂

  • Jestem w trakcie intensywnej nauki niemieckiego – Twój blog motywuje, żeby coraz bardziej zagłębiać się w kulturę Niemiec, piszesz o niej bardzo ciekawie!
    Film z chęcią bym obejrzała! 🙂

    • Live Simply, cieszę się bardzo z Twoich słów 🙂 Mam nadzieję, że jeszcze nie raz zmotywuję do działania.

      A film będzie w grudniu w kinach 🙂

  • Jaśmina Magda Mahmoudi

    Nie uczę się języka niemieckiego,ale pozwolę sobie wyrazić swoją opinię.Ja tak jak Maria (z tego filmu) chodzę na Mszę św. Trydencką do Bractwa św.Piusa X już kilka lat(mam teraz niecałe 21 lat) i według mnie ten film (w założeniu) jest antykatolicki.Bractwo nie jest sektą,jest w KK,nie jesteśmy też fundamentalistami(to zależy jak się definiuje to pojęcie),nie chcemy nikogo na siłę zmuszać do wiary katolickiej.Nigdy nie słyszałam o takim przypadku jak w tym filmie pokazano.Żaden kapłan Bractwa nie poparłby takiej ,,ofiary” ,to nie jest zgodne z wolą Bożą.

  • Jaśmina Magda Mahmoudi

    Odnośnie tego filmu chcę jeszcze dokończyć mój poprzedni komentarz.Większość winy ponosi matka Marii,która rządziła rodziną despotycznie i nie potrafiła zrozumieć potrzeb córki.Myślę jednak,że ona na swój sposób kochała Marię i chciała dla niej dobrze.Niestety winna jest także sama Maria,która opacznie rozumiała pojęcie ofiary.Owszem zdarzały się przypadki,że pobożne dusze ofiarowały swoje życie i zdrowie w intencji np. czyjegoś nawrócenia,ale tu musi być zgoda spowiednika.Wina jest również po stronie Marii.Ksiądz i jej przyjaciółka Bernadette próbowali jej wytłumaczyć ,że źle robi,ale ona nie słuchała.