with 25 komentarzy

co_w_trawie_piszczyJakiś czas temu dostałam propozycję przetestowania najnowszych fiszek wydawnictwa Cztery Głowy i z chęcią na to przystałam. Do tej pory nie widziałam nigdzie pozycji, która uczyłaby na poziomie C2, więc bardzo się ucieszyłam, że wreszcie się coś pojawiło. Jeśli chcesz się dowiedzieć, jak popularne Fiszki przeszły test, zapraszam na dalszy ciąg wpisu. Koniecznie weź kubek dobrego ciepłego napoju.

Na początek trochę informacji od wydawnictwa

„FISZKI – Słownictwo 6” to ostatnia część kompleksowego, 6-poziomowego kursu. Dzięki niej szybko i skutecznie opanujesz ponad 2500 słów i zwrotów niezbędnych na poziomie wyższym zaawansowanym (Aufbaustufe PLUS). Polecamy osobom, które potrafią zrozumieć długie i trudne teksty, wypowiadają się biegle i spontanicznie, ale nie osiągnęły jeszcze poziomu pozwalającego na całkowite zrozumienie wypowiedzi, gdy stosowane są bardziej abstrakcyjne lub skomplikowane językowo teksty; brakuje im też jeszcze umiejętności subtelnego różnicowania znaczeń.

Słownictwo zostało usystematyzowane w 50 kategoriach tematycznych, które wyczerpująco ujmują zjawiska związane z człowiekiem i jego otoczeniem.

Hasła zaprezentowano na 1040 trwałych kartonikach, które zaprojektowano ze szczególną dbałością o prostotę i przejrzystość.

Profesjonalne nagrania wszystkich haseł znajdujących się na kartonikach znacznie podnoszą skuteczność nauki, gwarantują opanowanie bezbłędnej wymowy i zachęcają do mówienia

Moja opinia

Jeśli chodzi o samą formę to lubię fiszki. Zauważyłam, że szybko się z nich uczę i słówka faktycznie zostają mi na dłużej w pamięci. Fiszki są zapakowane w solidne pudełko, które może służyć za MEMOBOX®, czyli innymi słowami – pudełko z przegródkami ułatwiającymi naukę. Słówka są podzielone na kategorie, ale nie trzeba się ich ściśle trzymać i można uczyć się słówek w dowolnej kolejności. Każda fiszka posiada dwie strony. Z jednej strony mamy wersję polską, z drugiej niemiecką. Na fiszce znajdziemy najróżniejsze słówka od rzeczowników, po przymiotniki i czasowniki. Rzeczowniki zawsze mają dodany rodzajnik określony i podaną liczbę mnogą. Może pojawić się także hasło dodatkowe/uzupełniające. Każdy kartonik ma przykładowe zdanie i numer nagrania, gdzie znajdziemy transkrypcję fonetyczną słówek. Do nagrań mamy dostęp dzięki ukrytemu wewnątrz opakowania kodowi.

Muszę przyznać, że fiszki są wykonane porządnie, a Memobox zachęca do skorzystania. Kartoniki mogłyby być wykonane, w moim odczuciu, z trochę grubszego papieru, żeby nie były aż tak podatne na zgniecenia. Dużym plusem jest dołączone do zestawu etui, dzięki czemu mogę zabrać ze sobą fiszki, gdziekolwiek tylko chcę, co zresztą pokazywałam na Instagramie. Jedynie brakuje mi takich miniaturowych przekładek, które można by ze sobą zabrać razem z etui. Całego Memoboxu niestety nie zabiorę na podróż tramwajem, a nie zawsze zdążę przejrzeć i nauczyć się wszystkich słówek z etui. I potem nie ma jak oddzielać te nauczone słówka od tych wymagających powtórek. Ale myślę, że jest to coś, nad czym wydawnictwo może jeszcze popracować.

fiszki1Nagrania, dzięki którym można poznać wymowę słownictwa są dobrej jakości i wydaje mi się, że czyta je Muttersprachler lub ktoś o bardzo dobrej wymowie. Nagrania można pobrać na komputer, telefon czy mp3 i mieć je zawsze przy sobie. Jest do dobre rozwiązanie dla osób, które są słuchowcami lub uczą się w ruchu.

Co do samego słownictwa jest ono dla mnie zróżnicowane, chociaż pojawiają się czasem słówka, które już znam. Ale na szczęście nie jest to większość, dlatego nie nudzę się podczas uczenia. Poniżej przedstawiam Ci przykładowe słówka, jakie można znaleźć wewnątrz zestawu:

Exerzitien, Grabmal, flehen, beisetzen, autoritär, Fehde, Lärche, Zucchini, Linse, kentern, flau, huschen, Puck,baggern

Wydawnictwo Cztery Głowy zwraca też uwagę na motywację ucznia. Stąd w środku pudełka można znaleźć „Deklarację”, w której możesz określić do kiedy nauczysz się słówek z zestawu i jaką nagrodę sobie za to przyznasz. Poza tym na niebieskich karteczkach między tymi ze słówkami znajdują się przeróżne rady, które mają motywować ucznia lub chociaż skłaniać go do przemyśleń.

Na opakowaniu obiecują też dostęp do programu PC. Niestety nie udało mi się go przetestować, bo na daną chwilę nie jest on jeszcze dostępny. Mam nadzieję, że te braki zostaną szybko załatane i wkrótce będę mogła napisać Ci, co o nim sądzę.

Podsumowując, uważam, że mimo kilku wad Fiszki są dobrym produktem. Do tej pory jestem z nich zadowolona, a mój mąż testuje jeszcze fiszki z poziomu A1, które kupiłam mu w maju i nawet spodobała mu się ta metoda nauki. Z niecierpliwością czekam na wersję na komputer i na telefon, bo jestem ciekawa, jak to zostanie rozwiązane.

A Ty miałaś już doświadczenie z Fiszkami? Jak Ci się podoba ten sposób nauki?


Wpis powstał dzięki uprzejmości wydawnictwa Cztery Głowy.


Jeśli spodobał Ci się dzisiejszy wpis, podziel się nim ze znajomymi, używając poniższych przycisków.

Podobne wpisy:

  • Ja nauczyłem się doskonale języka angielskiego poprzez fiszki i słuchanie. Jak dla mnie to całkiem dobry, nie drogi i chyba dość prosty sposób na naukę jezyka w domu. Nie każdy z nas przecież lubi typowe zajęcia grupowe

    • Michał, masz rację. Nie każdy lubi zajęcia grupowe, ale też nie każdy potrafi uczyć się indywidualnie. Najważniejsze to znaleźć dla siebie jak najlepsze rozwiązanie 🙂

  • Mila

    Fiszki to moja miłość! Od 8 miesięcy mieszkam w De i byłam zupełnie zielona w temacie niemieckiego, a na kurs wybrać się nie mogłam… Postawiłam więc na samodzielną naukę. Przerobiłam A0, A1 obecnie jestem w połowie A2 i zaczynam uzupełniać wiedzę gramatyką Bęzy (tą dla początkujących, która notabene jest dla mnie bardzo łatwo przyswajalna, dzięki dużej znajomości przykładowych zdań z fiszek 🙂 W kolejce czekają już dwa kolejne opakowania, a po cichu marzę, żeby dojść kiedyś do c2. Moi niemieccy znajomi nie mogą wyjść z podziwu (dotychczas rozmawiałam ze wszytskimi po angielku), że znam tak wiele słówek mimo, że wciąż jestem początkująca. A mnie to bardziej motywuje. Nie wyobrażam sobie życia bez fiszulek – cudowna medota!

    • Miło czytać takie komentarze i historie 🙂 Życzę Ci, żebyś dotarła do C2 i żeby motywacja nie zniknęła 🙂

  • Nie lubię korzystać z fiszek, są dla mnie nie praktyczne.

    • Arek, mógłbyś rozwinąć swoją myśl? 🙂

  • Wygląda to ciekawie. Rzeczywiście często brakuje dobrych materiałów na poziom C2. Mieszkając w Niemczech, mam do nich lepszy dostęp, ale i tak wiele opracowuję sama.

    • Magda, chyba na poziomie C2 dużo trzeba pracować samodzielnie, przy swoich własnych materiałach.

  • A orientujesz się może w jakiej cenie są dostępne te fiszki? Bo sprawa bardzo fajna 🙂

  • Fiszki skutecznie pomogły mi w nauce języka angielskiego. Z językiem niemieckim zawsze było u mnie trochę gorzej, daleko mi jeszcze do poziomu zaawansowanego, ale również korzystam z fiszek i widzę pewne postępy.

    • Najważniejsze, że widać postępy 🙂 Wtedy człowiek łatwiej odnajduje motywację 🙂

  • Dlaczego fiszki brzmią tak dobrze, a ja tak bardzo nie lubię z nich korzystać? Ech, chyba nigdy siebie nie zrozumiem. Forma nauki przecież łatwa i przyjemna, a ja jej nie cierpię.
    Nudzi mnie to niemiłosiernie, brak mi cierpliwości do zabawy z karteczkami i nic praktycznego dostrzec w tym nie mogę. Będę pierwszym w historii germanistą nie lubiącym fiszek? Cóż, wiele właśnie na to wskazuje xD

    • Rosia483, fiszki to na szczęście tylko jeden ze sposobów na naukę języka 🙂 Każdy uczy się trochę inaczej i musi znaleźć metodę najskuteczniejszą dla siebie 🙂

      • Wiem, wiem 🙂 Ale to takie frustrujące, kiedy całe otoczenie zachwala tę metodę, a ja jej tak bardzo nie lubię, zupełnie mnie ona nie przekonuje xd
        Wolę przykładowo obejrzeć serial, film, jakikolwiek program, posłuchać muzyki, tak hmm.. „aktywnie”. O wiele łatwiej wpadają mi wtedy słówka, zwroty czy jakiekolwiek tam inne rzeczy ;p

        Ale to trochę dziwne, bo już na przykład strona memrise.com totalnie podbiła moje serce, a przecież to też głównie bazuje na nieszczęsnej fiszkowej metodzie nauki ;p

        • To chyba kwestia rywalizacji, która pojawia się na memrise i możliwość porównywania wyników z innymi 🙂 Niektórych to motywuje 🙂

  • Cześć,
    Ja podczas swoich studiów sam tworzyłem sobie fiszki. Były troszkę bardziej rozbudowane, niż te tradycyjne, ale jako, że byłem wówczas na poziomie C1 nie przeszkadzało mi to. Po jednej stronie pisałem tylko jedno słowo po niemiecku, a po drugiej po 1-nym przykładowym zdaniu (przepisanym z DUDEN-a) do każdego kontekstu. Tak, miałem kilka zdań na jednej kartce (2x większej od tradycyjnych fiszek), ale w ten sposób „w mig” łapałem kilka możliwości użycia danego słowa jednocześnie.

    A tak przy okazji – ładny blog. 😉

    Pozdrawiam
    Tomasz Zalewski
    http://zalewskitomasz.pl

    • Witaj Tomaszu na Sofie 🙂 Rozgość się.

      Bardzo ciekawy sposób i dużo bardziej rozbudowany 🙂 Myślę, że na poziomie C1 i wyżej, jest to całkiem interesujący i rozwijający sposób.

  • Kupiłam jakiś czas temu fiszki Edgard. Niestety to tylko kartoniki. Brakuje mi tam wymowy. Mój błąd przy zakupie. Nigdy więcej fiszek bez nagrań 🙂

  • Aga

    Bardzo, ale to bardzo lubię tę formę nauki! Mam dwa zestawy C1 i C2. Przerabiam w tej chwili C1 i doskonale się bawię. Ostatnio natknęłam się w internecie na program Flash Card Manager. Można w nim samodzielnie przygotować fiszki, lub wgrać słówka z pliku. Uczymy się albo z fiszek, wyświetlanych na ekranie komputera, albo drukujemy, to co stworzyliśmy. Uważam, że to świetna sprawa, ponieważ nie zawsze można kupić gotowy produkt, zawierający interesujące nas słownictwo. Oczywiście, jeśli sami je redagujemy jest trochę więcej pracy.

  • Karola Mejer

    Na fiszki trafiłam niedawno, bo mój syn dostał w prezencie fiszki dla dzieci (angielski) i jakoś tak mnie wciągnęło, że kupiłam sobie „dorosłe”, ale właśnie j.niemiecki. Naprawdę nie spodziewałam się, że samodzielna nauka, bez nauczyciela nad głową, może pójść tak sprawnie 🙂

    • Ja bardzo lubię formę fiszek, chociaż ostatnio mam trochę mniej czasu na nie.

  • Aelion

    Polecam aplikację ANKI – na androida AnkiDroid! A drogie i niepraktyczne fiszki wyrzucicie do kosza 🙂

    • Każdy ma swoje metody nauki. Jedni lubią uczyć się z fiszek, drudzy wolą słuchać radia, a inni używają aplikacji na smartfona 🙂

      Fiszki wcale nie muszą być drogie, można pokusić się o zrobienie ich własnoręcznie. Więcej frajdy i więcej słówek się zapamiętuje 🙂