with 14 komentarzy

jesień po niemieckuOd kilkunastu dni mamy jesień. Przyroda w piękny sposób żegna się z nami i przygotowuje nas do zimy. Ostatnie ciepłe dni zachęcają do spacerów i przemyśleń. Może to właśnie na jesień powinniśmy robić podsumowania roku, a nie w Sylwestra? Poprzednio poznałaś przepis na malinówkę,  dziś zapraszam Cię na wpis poświęcony  jesieni, przy okazji poznasz też kilka nowych słówek.

Jesień po niemiecku

Początek jesieni nazywamy w Polsce Babim latem. Niemcy używają natomiast nazwy der Altweibersommer. Wzięła się ona od pająków, które szczególnie jesienią tkają swoje pajęczyny. I tutaj ciekawostka: każdy kto uczy się niemieckiego wie, że pająk to die Spinne. Jednak mają one też inną nazwę, moim zdaniem ładniejszą, der Weber (tkacz). Pięknie, prawda?!

Najbardziej znanym symbolem jesieni, przynajmniej w Polsce, są kasztany. Nieodłącznie kojarzą nam się z jesienią i początkiem szkoły. Drzewo kasztanowca (der Kastanienbaum) gubi wtedy liście i owoce, z których dzieci robią ludziki. Oprócz kasztanów znanych nam z dziecięcych lat, możemy spotkać się też z kasztanami jadalnymi, nazywanymi albo die Esskastanie, albo die Marone. Z jesienią kojarzy mi się też dynia (der Kürbis) i piękne lampiony robione podczas amerykańskiego święta Halloween.

jesień po niemiecku

Jeśli posiadasz dzieci lub masz dobrą pamięć, to zapewne wiesz, że jesienią jest dobry czas na puszczanie latawców! Każde małe dziecko uwielbia einen Drachen steigen lassen. Jako ciekawostkę dodam, że słówko Drachen ma też inne znaczenie. Możemy w ten sposób określić osobę, która jest jędzą czy zołzą.

Na hasło jesień przed oczami staje mi obraz trzech małych zwierzątek: das Eichhörnchen (wiewiórka), die Fledermaus (nietoperz) i der Igel (jeż). Są one w wtedy bardziej aktywne i zbierają zapasy zanim zapadną w zimowy sen. Chociaż muszę zaznaczyć, że wiewiórki nie śpią całą zimę. One raczej schlummern eine Weile.

W kolejnym wpisie z cyklu jesień po niemiecku, opowiem o kilku świętach, które mają miejsce właśnie o tej porze roku. Postaram się przybliżyć także jesienne opowieści czy legendy. Ktoś ma ochotę na garść słówek związanych z jesienią w formie pliku?

Podobne wpisy:

  • Marta Hennig

    Jaki fajny, pomysłowy blog 🙂 Mało co umiem niemieckiego, ale może dzięki temu się podszkolę 🙂

    • Aleksandra

      Dziękuję Marto za tak miłą opinię 🙂 Mam nadzieję, że kolejne wpisy również Ci się spodobają.

  • Fajny wpis! Jeśli chodzi o Marone to miałam okazję je jeść w Berlinie i trochę mnie rozczarowały (za dużo Stawki większej niż życie za młodu ;)), były jakieś takie mączaste i bez smaku. A Kürbis jadłam wczoraj po raz pierwszy w życiu po tym, jak sobie sama usmażyłam placki dyniowe i zrobiłam pastę z Kürbis na kanapkę ;).
    Przyznam szczerze, że Drachen wcześniej nie znałam i pierwsze, co mi przyszło do głowy to der Drache (tym razem za dużo Harrego Pottera po niemiecku ;)).

    • Aleksandra

      Dziękuję za miły komentarz!

      I jak smakowała kanapka z pastą? Mnie osobiście kasztany smakują i nie mogę się doczekać kiedy znowu we Wrocławiu będzie Weinachtsmarkt 🙂
      Uuu… A Harrego Pottera czytałaś czy oglądałaś?

      • No właśnie Kürbis to chyba warzywo wymagające dużej ilości przypraw, ale o tym będę pamiętała na przyszłość 🙂

        O! To we Wrocławiu macie Weihnachtsmarkt? Jestem oficjalnie zazdrosna :P, u nas w Toruniu tylko jest jakaś taka mała popierdółka, chociaż liczę na to, że z czasem się ten nasz „ryneczek” sensownie rozwinie.

        A HP czytałam, 7 tomów po niemiecku dumnie pręży swoje okładki na półce 😉

        • Aleksandra

          Tak, mamy 🙂 Całkiem fajnie to wygląda 🙂 Już wiem, co będę robiła po pracy w grudniu 😀

          Ja zazdroszczę tomów HP po niemiecku! 🙂

  • Ja w jesieni najbardziej lubię pogodę, zdecydowanie. Dynię też lubię. Jedyne, czego nie lubię, to Halloween…

    • Aleksandra

      Halloween to dziwne święto. Prywatnie też za nim nie przepadam.

      • A ja Halloween chciałabym zobaczyć „na żywo” w USA. Mam wrażenie, że do nas przechodzi sama esencja kiczowatości tego święta, a umyka nam ta fajniejsza część – atmosfera. Przecież gdyby było takie beznadziejne, to nie byłoby aż takie popularne 😉

  • Copywriterka

    Nie przepadam za świętami zaczerpniętymi z innych kultur, nie rozumiem nawet tego pędy ku absurdalnym nowościom. Halloween na pewno nie zniknie, a będzie się „rozrastać” w imponującym tempie. To dla dzieciaków prawdziwa frajda. Co do jesiennych dań, zupa-krem z dyni i cukinii, po prostu palce lizać. Zawsze robię przeciery z tych warzyw, w zimie taka zupa smakuje wybornie 🙂

  • Mirka

    Jeśli kasztany i ludziki – to koniecznie jeszcze die Eichel i Vogelbeere! No i skoro jesień to: die Pilze!

  • anetteheyho

    Pamiętam moje pierwsze pieczone kasztany w Wiedniu- tak jak napisała @dianakorzeb:disqus były strasznie mączaste. Dzięki za ten wpis 😀

    • Proszę bardzo 🙂

      Kasztany to już prywatne preferencje smakowe każdego, ale warto chociaż raz spróbować i się przekonać, czy nam smakują.